czwartek, 29 marca 2018

Wybrzeże Amalfi

Podróżowanie po Wybrzeżu Amalfi w czerwcu wymaga cierpliwości. I wcale nie jestem pewna, czy widoki wynagradzają upał, ścisk na plażach, wielogodzinne stanie w korkach i brak miejsc parkingowych. Co najwyżej można się pocieszać, że w sierpniu jest jeszcze gorzej. Po raz kolejny przekonałam się, że najlepsza pora na wyprawy do Włoch, to przedwiośnie - wszędzie pustki, a temperatura już prawie letnia. 
Ponieważ na Amalfitanie - wąskiej i krętej, wykutej w skale, drodze, biegnącej wzdłuż całego wybrzeża, nie ma się gdzie zatrzymać, większość zdjęć zrobiłam przez okno samochodu. Raz nie wytrzymałam, zatrzymałam samochód na środku drogi, chwyciłam aparat i wyskoczyłam na sekundę. Na szczęście Włosi, znani ze spontanicznego, nieograniczonego, towarzyskiego wręcz, używania klaksonów, tym razem na mnie nie trąbili, tylko również powysiadali z samochodów i zaczęli robić zdjęcia.


Amalfi


Amalfi

Nasi przyjaciele - Orietta i Adam (to ta sympatyczna para na zdjęciu poniżej) mieli nieco większe szczęście z parkowaniem i połowa zdjęć z tego wpisu została zrobiona przez nich. 
W ogóle parkowanie w tych małych, przyklejonych do skały, miasteczkach, to jest osobny temat. Jeśli już uda nam się znaleźć parking bez tabliczki mancanza di parcheggi czy occupato, najprawdopodobniej taki za 4 Euro za godzinę, kluczyki oddajemy parkingowemu i on zaparkuje nasz samochód, a następnie zastawi go ze wszystkich stron innymi samochodami w odstępach po pół centymetra z każdej strony. Dobrze jest z góry zadeklarować, na jak długo zostawiamy pojazd, żeby został na czas odblokowany. I lepiej nie przyglądać się tym manewrom, jeśli nie posiadamy pełnego ubezpieczenia.

Katedra Św. Andrzeja (Duomo) w Amalfi



Ale skupmy się na pozytywach. Choć Amalfitana wijąca się jak wąż boa, dzieci nie dostały choroby lokomocyjnej, co było miłą odmianą po fatalnych mdłościach Jasia w Cinque Terre, kiedy to jeszcze przez wiele dni po wycieczce zeskrobywałam z fotelika na wpół przetrawione kawałki prosciutto cotto.
Po wtóre, w końcu jednak zaparkowaliśmy (nawet dwukrotnie), a parkingowy po mistrzowsku operował tą układanką, której elementem był nasz samochód i nie zrobił na nim ani jednej ryski.
Po trzecie, czwarte i piąte, miło było pokopać w czarnym piachu plaży w Positano, pójść na krótki samotny spacer tamże, zobaczyć XI-wieczne Duomo w Amalfi, złamać ząb na pestce czereśni oraz, na sam koniec, wypić espresso w spokojnym Minori i zanurzyć się w ciepłym morzu, już bez jakichś spektakularnych widoków, co prawda, ale i bez tłumów. A następnie, z poczuciem spełnienia i bez niedosytu, opuścić Wybrzeże Amalfi, zwane włoskimi Międzyzdrojami i bez pośpiechu ruszyć autostradą do Kalabrii, gdzie czekały na nas jeszcze ponad tydzień wakacji, zupełnie puste plaże, brązy z Riace i wykopaliska z V w. p.n.e. na każdym kroku.


Salerno


5 komentarzy:

  1. Mogę spytać gdzie się zatrzymaliscie w Amalfi i dalej w Kalabrii? Szukam dobrych miejsc na rodzinny krótki wyjazd pod koniec kwietnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Campanii wynajęliśmy dom w miejscowości Sant'Agata sui Due Golfi (niedaleko Sorrento) w Agroturismo Fattoria Teranova. To był strzał w dziesiątkę, świetne miejsce i dobra baza wypadowa na wycieczki do tych wszystkich uroczych miasteczek na Wybrzeżu Amalfi, a także do Neapolu, Pompei, Herkulanum i na Wezuwiusz.
      W Kalabrii zatrzymaliśmy się w domu w miasteczku Monasterace Marina i to też był dobry strzał, ponieważ dom okazał się posiadać prywatne zejście na zupełnie pustą plażę i ta plaża była taka pusta w szczycie sezonu.
      Oba domy znaleźliśmy na Airbnb.

      Usuń
    2. O tym pierwszym domu pisałam tu: http://nieliczacpingwina.blogspot.com/2018/01/bezsennosc-w-st-agata.html

      Usuń
  2. Ale tam pięknie! Jedyne co mnie przeraża we Włoszech to te uporządkowane plaże z równiutkimi rzędami leżaków z parasolami ;) Wolę kawałek plaży i ręcznik, ale słyszałam, że we Włoszech wszędzie tak jest na plażach. Nie wiem czy to prawda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, dementuję plotkę o uporządkowanych plażach ;) W Kalabrii znaleźliśmy całe kilometry kompletnie pustych plaż i to w szczycie sezonu :) To była miła odmiana po Wybrzeżu Amalfi.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...