poniedziałek, 9 stycznia 2017

Portos

Przez Święta mieszkał u nas Portos, młody szwajcarski pies pasterski należący do cioci chłopców. Choć pies regularnie odwiedza behawiorystkę (tak, naprawdę ktoś taki istnieje), w kwestii dobrych manier przy jedzeniu wykazywał podstawowe braki. To, co w pierwszej chwili mogłoby się wydawać zaletą, czyli fakt, że w odróżnieniu od moich synów, Portos absolutnie nie jest wybredny jeśli chodzi o treść posiłków, na dłuższą metę okazało się być prawdziwym utrapieniem. Oto lista przedmiotów, które w ciągu tylko jednego wieczoru wyciągnęłam z pyska (nakarmionego uprzednio pełną miską psiej karmy) Portosa:
- kapcie Huberta (Hubert twierdzi, że po sklejeniu jego ukochaną szarą taśmą będą jak nowe); 
- szklaną bombkę, którą sam sobie ściągnął z choinki (bombkę udało mi się wyciągnąć mu z pyska w całości, strach pomyśleć, co by było, gdyby ją przegryzł);
- pudełko zapałek (a dokładnie 1 przeżute tekturowe pudełko i 26 pojedynczych zapałek);
- zakładkę do książek (nie nadawała się już do użycia);
- kilka stron podręcznika Michała do matematyki (nie nadawały się już do użycia);
- podręcznik Michała do języka polskiego w całości (nie nadawał się już do użycia). 
Ale i tak nie możemy się doczekać, kiedy Portos nas znowu odwiedzi i umieramy z ciekawości, co jeszcze zje.















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...