wtorek, 18 lipca 2017

Między Scyllą a Charybdą

Scylla, miasteczko położone nad najwęższym odcinkiem Cieśniny Messyńskiej. Na drugim brzegu gołym okiem widać Sycylię (i gdzieś tam leży Charybda). 
Dzięki opieszałości H., który postanowił cały dzień spędzić w muzeum archeologicznym w Reggio Calabria, do Scylii docieramy, gdy słońce stoi już nisko i trafiamy na dobre, wieczorne światło. 
Mam chwilę czasu, żeby wybrać się na spacer do Chialanei - dzielnicy rybackiej położonej tak blisko morza, że wyższe fale uderzają o szyby domów, zalewają balkony i wypłukują mury. W garażach zamiast samochodów parkują łódki. 
Rybacy, po całym dniu na morzu, wrócili już do domów z sieciami pełnymi mieczników, ale wielu z nich, dla sportu, zarzuca jeszcze wędki z balkonów. Ot, nałóg.
W malowniczo położonych tuż nad wodą osteriach woda porywa gościom pastę z talerzy. Któraś wyjątkowo wysoka fala zabiera też mój portfel, ale na szczęście udaje mi się go odzyskać. Banknoty wysychają szybko i bez uszczerbku, za to rachunki bledną zupełnie i są nie do odczytania.
Słońce zachodzi nagle i co najmniej pół godziny wcześniej niż u nas.













Po kąpieli, na rozgrzewkę, masaż gorącymi kamieniami.






Rybacy, po całym dniu pracy, wrócili już do domów z sieciami pełnymi mieczników, ale wielu z nich, 
dla sportu, zarzuca jeszcze wędki z balkonów. Ot, nałóg.








Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...