poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Białe miasto

"La Città Bianca" - głosi tablica przy wjeździe do Ostuni. I choć w Apulii sporo tych białych miasteczek, to żadne tak malowniczo nie spływa ze wzgórza białymi kaskadami domów niemal prosto do morza.
Schodki, kręte uliczki, pod murami mnóstwo donic z kaktusami.
Zakonnice wpatrujące się z rozmarzeniem w witrynę sklepu z sandałami.
W dzień gorąco, za to wieczorem założyliśmy na siebie wszystkie ubrania, jakie ze sobą mieliśmy, bo zimny wiatr od morza przeszywał na wylot. 
Podobno w sezonie Ostuni ponad trzykrotnie zwiększa swoją populację. W marcu spotkaliśmy ledwie garstkę turystów, a na otwarcie restauracji musieliśmy czekać do godz. 20.00. Miejscowi wcześniej do kolacji nie zasiadają. W rodzinnej osterii wzruszył mnie kilkuletni synek właścicieli, który układał na stołach nakrycia i wkładał do wazoników małe kwiatki.  
















5 minut przed deszczem. Ostatnie zdjęcie zrobiłam innego dnia - jechałam autostradą wdłuż morza z Lecce do Bari, spojrzałam w lewo i ukazał mi się taki widok. Zjechałam więc na chwilę do zona industriale, żeby jeszcze ostatni raz sobie na Ostuni popatrzeć. I zaraz musiałam szybko zmykać do samochodu, bo po pierwsze ujadające psy, po drugie lunęło. 

3 komentarze:

  1. Za każdym razem zachwycam się Twoimi zdjęciami i bardzo lubię czytać Tower posty.
    Pozdrawiam,
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  2. Za każdym razem zachwycam się Twoimi zdjęciami i bardzo lubię czytać Tower posty.
    Pozdrawiam,
    Magda

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...