piątek, 25 listopada 2016

Bagolino

Rodzinne miasteczko naszych włoskich przyjaciół, położone godzinę, składającej się głównie z serpentyn, drogi od Brescii. "I dobrze, że nie mniej niż godzinę" - twierdzą miejscowi - "bo inaczej mielibyśmy tu mnóstwo weekendowych turystów".  
Położone w malowniczej dolinie u stóp góry Manivy Bagolino zachowało swój średniowieczny charakter. Przyklejone do siebie kamienne domy, bezlik placyków z fontannami z wodą pitną, łukowe sklepienia, wąskie uliczki, z których większość prowadzi do Baru Degli Amici przy głównym rynku, ale - jak się szybko okazało - żadna nie prowadzi z powrotem.
W Bagolino wszyscy się znają, przejście z naszymi przyjaciółmi z domu na rynek zajmowało zwykle pół dnia. Wiadomo, z każdym trzeba przystanąć, porozmawiać, może nawet wstąpić do baru na macchiato albo pirlo (białe wino z Aperolem i wodą mineralną).
Nic dziwnego, że plotki rozchodzą się tu szybko. Już drugiego dnia, kiedy rano wstąpiłam do piekarni po bułki w kształcie skorupy żółwia, zostałam zasypana lawiną szczegółowych pytań na swój temat. Szczegółowych, bo to, jak się nazywam, gdzie mieszkam, do kogo przyjechałam i jakie są moje plany na najbliższe dwa tygodnie, to już wszyscy wiedzieli.






















8 komentarzy:

  1. Małgosiu, uwielbiam Twoje teksty,no po prostu uwielbiam!
    Dziś znowu zaśmiałam się w głos. I zdjęcia piękne, niesamowita ta mgła.
    Dobrze, że tu jesteś. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Po dosyć długiej przerwie na nowo odkryłam przyjemność blogowania :)

      Usuń
  2. Powtórzę się - jak ja lubię czytać Twoje teksty :))) Piękne miejsce i dobrze, że godzinę drogi od Brescii ;)
    Zdjęcie dzieci na Vespie (to Vespa, tak?) uwielbiam ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, miło mi :)
      Skuter to wiekowa Lambretta, którą mimo renowacji silnika dawało się jeździć tylko z górki :)

      Usuń
  3. Małgosiu, a kim jest ten piękny tajemniczy blondyn z magicznym uśmieszkiem? Czy to jeden z miejscowych italiano boys��? Och, tak nam się podoba... Twoje teksty sa wspaniałe, czytamy tu je wszyscy, skryci Wielbiciele, TTR

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten charyzmatyczny osobnik na zdjęciu to lokalny potentat przemysłowy - importer używanych Lambrett i plantator wyśmienitej włoskiej cebuli, a także nasz nieoceniony przewodnik :)
      Uściski dla T, T & R.

      Usuń
  4. przepadłam oglądając te zdjęcia, wydaje mi się ;), że w takim miejscu mogłabym zostać na długo ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowne !!! Widoki, kamienie, wszystko ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...