sobota, 13 lutego 2016

Pięć rzeczy, których można nie robić w Amsterdamie

1. Naprawdę nie trzeba jeździć na rowerze. Zamiast przemierzać miasto w ekspresowym tempie i gimnastykując się na siodełku robić rozmazane zdjęcia, można spokojnie się powłóczyć, zatrzymywać na każdym rogu i przy co drugiej wystawie.
Rower przywiązany do latarni niech zarasta pajęczyną.










2. Można nie chodzić po sklepach. W żadnym wypadku nie należy natomiast omijać pchlich targów, szczególnie jeżeli nie przepadacie za plastikowymi swetrami z akrylu, których pełno w sieciówkach. Na każdym, nawet najmniejszym amsterdamskim bazarku znajdzie się stoisko z ciepłymi, ręcznie dzierganymi swetrami z owczej wełny. Ceny przystępne (za sweterki dla dzieci zapłaciłam 5 Euro), jedynym limitem jest pojemność szafy (i walizki).
Po upominki dla przyjaciół proponuję wybrać się na pływający targ kwiatowy na nabrzeżu kanału Singel. Cebulki kwiatów to prezent, który rzadko bywa nietrafiony.







3. Można nie iść do coffee shopu. Lepiej wysłać męża, a potem przez całą noc zaśmiewać się z jego żartów. Dobra zabawa gwarantowana, bez skutków ubocznych.

















4. Można nie jeść śniadań w polecanych w przewodnikach śniadaniowniach. 
Pierwszego dnia odwiedziliśmy właśnie taką rekomendowaną. Najpierw musieliśmy trochę poczekać pod drzwiami, bo swe podwoje otwierała dopiero o 10.00. W środku dużo ludzi, a odległość między stoikami właściwie żadna, podczas posiłku trącaliśmy się łokciami. Poza tym trudno było na coś się zdecydować, bo same tylko jajka przyrządzano na dwieście sposobów! 
Następnego dnia (i każdego kolejnego) chodziliśmy na śniadania do niewielkiej Caffe il Momento przy Singel 180 - otwarta od ósmej, w środku przestronnie i pustawo, pyszna kawa, a do jedzenia wyłącznie croissanty i bajeczny chleb bananowy.









5. Można odpuścić sobie wizytę w Rijksmuseum, ale właściwie dlaczego? Okazja, żeby obejrzeć Uliczkę Vermeera może się już nie powtórzyć :)







7 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba Twój 'odwrotny' przewodnik po Amsterdamie, aż miałabym ochotę być tam już teraz, wpaść na kawę do Caffe il Momento, bo zdecydowanie bardziej odpowiadają mi takie miejsca niż zatłoczone, modne miejsca, a koniec końców i tak liczy się dobra kawa ;)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co za wspaniały przewodnik ! Uwielbiam takie zdrowe , naturalne podejście do rzeczy ;-)
    Amsterdam od zawsze jest na mojej liście "must visit", ale teraz zdecydowanie "szybciej" niż "kiedyś tam ..." . Zdjęcia przepiękne !!! Dopiero odkryłam Twojego bloga , do tej pory znałam Cię tylko z IG :-) Pozdrawiam serdecznie . Aneta

    OdpowiedzUsuń
  3. wspaniałe i takie przekorne ;)
    Amsterdam też mi się po głowie błąka, może kiedyś ;), w końcu nie znowu tak daleko :)
    a Twoje zdjęcia oddają klimat moich wyobrażeń o tym mieście :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zakochałam się w Amsterdamie z Twoich zdjęć. Koniecznie muszę się kiedyś wybrać na śniadanie na ulicę Singel 180 :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A my za chwilę będziemy w Amsterdamie z dwójką dzieci, już się doczekać nie mogę:-)
    Także tym bardziej dziękuję za relację!:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz dobre oko do niebanalnych ujęć...

    OdpowiedzUsuń
  7. Już nawet nie muszę się wybierać, jakbym tam była...;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...