piątek, 27 listopada 2015

W kominiarkach i z nożami

To był fantastyczny wieczór. Być może dlatego, że dom był udekorowany, odwiedziło nas kilkanaście niezależnych halloweenowych ekip, takiej inwazji nie przewidzieliśmy! Z konieczności w połowie wieczoru ruszyliśmy do Żabki po nową dostawę cukierków. 
Sami też pospacerowaliśmy trochę po Sadybie, pukaliśmy do drzwi i wszędzie zostaliśmy miło przyjęci. Z jednym wyjątkiem - pewna posłanka, która mieszka po sąsiedzku strasznie na nas nakrzyczała. Podobno przebierać się za śmierć, to nie po chrześcijańsku. Oburzenia pani nie złagodził nawet fakt, że nikt z nas nie był przebrany za śmierć. Ale zapewne żywy trup, dwa szkielety i dementor, to nie jest dużo lepszy kaliber.  

Trochę się tylko wystraszyłam, kiedy tuż przed północą, już po wyjściu gości, H. wpuścił do domu dwóch dorosłych albo prawie dorosłych mężczyzn przebranych za włamywaczy. W kominiarkach i z nożami wyglądali naprawdę przerażająco. W duchu zaczęłam się już żegnać z torebką, a może nawet z życiem. Obmyślałam też słowa, którymi, jeśli przeżyję, zganię męża za jego lekkomyslność. Przed oczami stanęły mi Funny Games Haneke.
Na szczęście okazało się, że uprzejmi panowie przyszli tylko po cukierki.



















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...