czwartek, 26 lutego 2015

Kiedy film nuży

Siedzimy z chłopakami w kinie, w ostatnim rzędzie. Film jest trochę przydługi i pięcioletniemu Jasiowi trudno wytrzymać cały seans w jednej pozycji, nie mam więc nic przeciwko temu, żeby trochę pooglądał na stojąco. Stoi spokojnie śledząc fabułę, ja też po chwili przenoszę wzrok na ekran i koncentruję się na filmie.
I nagle kątem oka widzę, że Jaś głaszcze po głowie pana w rzędzie przed nami. I po tej głowie go poklepuje!
Na szczęście pan też był z dziećmi i do czułości Jasia podszedł z wyrozumiałością.




Robimy kominy na drutach. Trudniejszy, bo z warkoczami robi dla mnie Babcia, łatwiejsze, bez warkoczy robię dla chłopaków. Babcia mogłaby przy tym czytać książkę, ja ściubię mozolnie każde oczko.
Mam nadzieję, że kiedyś też nauczę się robić takie cuda. Może w następną zimę? 




poniedziałek, 16 lutego 2015

Świat zaczyna się na trzydziestym piętrze

Niebotycznie wysokie drapacze chmur sprawiające wrażenie, że świat zaczyna się na trzydziestym piętrze.
Żółte taksówki, w których szybach te drapacze nieustannie się przeglądają.
Schody przeciwpożarowe, na których przesiadywała Holly Golightly.
Kawa ze Starbucksa z wypisanymi na kubkach imionami. Za każdym razem przedstawiałam się jako Maggie i dostawałam kubek z napisem Megan. No cóż, moje imię odchodzi do lamusa. Kiedyś niemiecki kolega z pracy zauważył, że imię Margaret noszą wyłącznie starsze panie i chyba miał rację. Jakoś wcale mi to nie przeszkadza, może dlatego, że uwielbiam Maggie Smith. I w ogóle starsze panie.
Budynek żelazko, kiedy spojrzałam w górę. I kiedy spojrzałam w dół.
Otwierane do góry okna z małymi prostokątnymi szybkami. Wolałam się nie wychylać, bo przywodziły na myśl gilotynę.
Roboty drogowe na każdym rogu. Jeśli w NY rzucimy patykiem, to prawie na pewno wcelujemy w jakieś roboty drogowe. Albo w Starbucksa.
Powiewające na budynkach flagi. Żeby nie było wątpliwości, że to Ameryka.






























































czwartek, 12 lutego 2015

Halloween

Karnawał dobiega końca, lada moment ostatki, tłusty czwartek jakimś cudem już dziś.
Na specjalne okazje wkładamy kostiumy Żółwii Ninja, w stroju Spidermana biegamy na co dzień.
Przypomniały mi się zdjęcia z Halloween. Niekwestionowaną mistrzynią kamuflażu została Marysia - z nosem Baby Jagi i przydymionym okiem nikt jej nie poznał, wszyscy szeptem pytali, gdzie jest gospodyni i kim jest to obce dziecko.













































Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...