wtorek, 9 czerwca 2015

Spotkanie

Na parkingu przed centrum handlowym spotkałam dawno niewidzianego kolegę. Podszedł do mnie uśmiechając się szeroko, przywitaliśmy się i zaczęliśmy rozmawiać. Najpierw o tym, co za spotkanie, jak dawno się nie widzieliśmy i co nas przywiodło w te strony. Potem pogawędka bezpiecznie zdryfowała na dzieci i superbohaterów Marvela.
W miarę jak rozmawialiśmy, chłopak robił się coraz mniej podobny do mojego kolegi. Włosy bardziej kręcone, zęby trochę inne, owal twarzy jakby nie ten, aż w końcu nabrałam pewności, że to wcale nie jest mój kolega!
On chyba doszedł do podobnego wniosku (to znaczy, że mnie z kimś pomylił), bo wzrok zrobił mu się podejrzliwy, a uśmiech - początkowo szeroki - z sekundy na sekundę stawał się coraz węższy.
Pożegnaliśmy się nagle i cokolwiek ozięble. Żadnych tekstów w stylu "musimy się znów zobaczyć"!



8 komentarzy:

  1. Śmieszna historia, a zarazem smutna...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale nie było mi smutno, raczej chciało mi się śmiać :) Zdecydowanie pora zacząć nosić okulary :)

      Usuń
  2. Ale zabawna historia! :))
    Miło zajrzeć tu do Ciebie i znaleźć nowy wpis :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. hihihi dobre :) ale czasem tak bywa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. :)))) dobrze że zadziałało to w obie strony :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowite, że oboje ujrzeliście w sobie kogoś znajomego, zazwyczaj takie pomyłki są jednostronne :)))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...