czwartek, 29 stycznia 2015

Bleecker Street

Na szczęście Nowy Jork to nie tylko Times Square, to także klimatyczne uliczki Greenwich Village. I nawet niektóre z nich mają nazwy, które składają się z prawdziwych liter, a nie tylko z cyfr. Bleecker Street z nocnymi klubami, w których można posłuchać jazzu na żywo (ciągnęło nas tam prawie każdego wieczora), Trzecia z legendarnym Blue Note Records, Cornelia Street, a także Dziesiąta, Jedenasta i Dwunasta z uroczymi księgarenkami, żywcem wyjętymi z filmów Woody'ego Allena. Za Allenem zresztą nieustannie się rozglądałam, podobno mieszka gdzieś w pobliżu. Być może odrobinę zbyt natarczywie przyglądałam się mijanym starszym panom w okularach z grubymi oprawkami, a wieczorami zerkałam przez kwadratowe szybki restauracji - może właśnie je kolację z Lindsay Lohan? Ale, ku mojemu rozczarowaniu, ani razu się nie pojawił. Pewnie znów kręci gdzieś w Europie.
W tej części miasta można, a nawet należy mieć psa. Najlepiej od razu kilka. Kiedy właściciele są poza domem, czworonogami zajmują się zawodowi wyprowadzacze. Napotkany przeze mnie rekordzista wyprowadzał jednocześnie aż dziewięć psów. Być psem w Nowym Jorku trzeba umieć! Ale i wyprowadzacze nie mają łatwego chleba. Nie lada to sztuka spacerować tak, żeby się te wszystkie smycze nie poplątały!
W odróżnieniu od psów, ulice w Village są spuszczone ze smyczy. Nie wytyczono ich od linijki, lecz pozwolono wić się swobodnie w im tylko znanych kierunkach. To prawdopodobnie jedyna część Manhattanu, w której można się zgubić.


Nie tylko książki dostają tu drugie i trzecie życie. Koła od rowerów także, często bez wiedzy i zgody właścicieli. 










A to już chyba Meatpacking District.
























6 komentarzy:

  1. Obejrzałam zdjęcia z prawdziwą przyjemnością! A za Allenem sama bym się rozglądała (wczoraj po raz kolejny oglądałam "Celebrity" ;-) ).

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie nas oprowadziłaś po NY. Jak zwykle uchwyciłaś detale :) Wspaniałe zdjęcia Ps. Trzeba umieć być psem w NY, tak jak trzeba umieć być koniem w Krakowie. Niesłychane jest dla mnie jak te konie wracające nocą z krakowskiego rynku do stajni potrafią się odnaleźć na jeszcze ruchliwych drogach, wśród hałasujących, smrodliwych samochodów.

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo fajne zdjecia!

    www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeglądam te zdjęcia i nasuwa mi się określenie, że jest tam tak... stylowo. Nawet wystająca rura czy niekompletny szyld są eleganckie i stylowe :) Przyjemnie popatrzeć!

    OdpowiedzUsuń
  5. jesetem kociarą, ale własnie psom w nowym jorku współczułam. beton albo 10m2 skwerka, dumnie nazwanego parkiem. a najlepsze że kogo byśmy nie widzieli, to po psie było sprzątane (tak jakby jeszcze pisch gówien na ulicach tam brakowało ;).

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...