wtorek, 1 lipca 2014

Ot, taki żart

Wystukuję te słowa jedną ręką, bo właściwie w połowie zza grobu. Na skutek doznanego szoku, przynajmniej dwukrotnie bardziej siwa niż wczoraj.
Ubiegłej nocy wstałam na budzik o trzeciej, żeby wziąć lekarstwo. Cały dom spał, nie zapalałam więc światła, żeby nikomu nie przeszkadzać, ale jak już wstałam, przy okazji ruszyłam do łazienki. W kompletnych ciemnościach, slalomem między zabawkami, ostrożnie stawiając stopy, aby się przypadkiem nie nadziać na róg jakiegoś dinozaura, albo klocek lego. 
Wracałam podobnie - nic nie widząc i tym samym szlakiem. Ciepła kołdra była tuż-tuż. Poduszka w kratkę już czekała, żeby ją odwrócić na zimną stronę i przyłożyć ucho. 
Aż nagle jakaś ręka znienacka złapała mnie za nogę! Serce nie mogło się zdecydować - łomotać, ile sił, czy stanąć na dobre!
Kiedy byłam w łazience, mój arcydowcipny mąż, który - jak się okazało - jeszcze nie spał, wyszedł po cichutku z łóżka i zaczaił się na mnie pod suszarką z praniem. 







Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...