czwartek, 11 września 2014

Dryfująca boja

Pewnie większość ludzi, płynąc po jeziorze kajakiem, napotkawszy dryfującą boję, bez większego zastanowienia ominęłaby ją szerokim łukiem. Ale nie H.
H. nie ma zwyczaju robienia czegokolwiek bez namysłu i głębokiej refleksji.
Na widok samotnej boi na środku jeziora, oddalającej się nieśpiesznie w bliżej nieokreślonym kierunku, przestał wiosłować i jął rozważać zaistniałą sytuację.
Z pewnością nie była to boja wyznaczająca kąpielisko. Ani boja sygnalizująca obecność sieci rybackich. Najwyraźniej zdryfowała z pobliskiego ośrodka, do którego należy m.in. niewielki pomost i wypożyczalnia sprzętu wodnego. Jeśli zatem boja uciekła komuś przypadkiem, byłoby przyzwoicie odwieźć ją z powrotem na miejsce i oddać właścicielowi, co H. - powodowany chęcią niesienia pomocy - skwapliwie postanowił uczynić. 
Załadował bojkę do kajaka, z zadowoleniem otrzepał ręce z wody i dziarsko powiosłował w kierunku przystani, wcale nie zrażony tym, że boja zdaje się stawiać pewien opór, można by rzec, że wręcz życzy sobie płynąć w przeciwnym kierunku. Kontent ze spełnienia dobrego uczynku, H. zaczął nawet cicho pogwizdywać.
Ostatecznie nie udało się jednak zwrócić zguby wdzięcznemu właścicielowi. Finał tych epickich zmagań jak z marlinem w prozie Hemingwaya był taki, że nieoczekiwanie spod kajaka wynurzył się wściekły niczym osa płetwonurek i począł wygrażać osłupiałemu H. oraz wyrzekać, na czym ten świat stoi.
W żaden sposób nie umniejszał autorytetu płetwonurka fakt, że był przywiązany do boi. 


















12 komentarzy:

  1. :)))))
    Takie historie tylko u Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem mam wrażenie, że my takie historie wręcz przyciągamy ;)

      Usuń
  2. O rany, PRZESTAŃ! Parsknęłam głośnym śmiechem a w pracy siedzę!

    (tu Gosia Książkiewicz, tylko się zalogować nie mogę)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, ja umieram ze śmiechu za każdym razem, kiedy sobie wyobrażę, jak H. tego Pana ciągnie, a on się tam biedny pod wodą szamocze ;))

      Usuń
  3. haha Małgosiu!! Ale historia! Chciałabym zobaczyć minę tego Pana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miny tego Pana chyba nawet H. nie zobaczył, bo Pan miał maskę. Można się tylko domyślać :))

      Usuń
  4. Ja również wybuchnęłam śmiechem! ;D ale brawa dla H. za wspaniałą obywatelską postawę i chęć niesienia pomocy ;)
    Pozdrawiam ciepło pomimo deszczu za oknem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekażę H. :) Dobre intencje są najważniejsze ;)

      Usuń
  5. Małżonek przeholował!

    OdpowiedzUsuń
  6. Buahahah
    Brawo dla H. :)
    Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...