wtorek, 8 kwietnia 2014

Stara szopa

Jeśli nachodzi mnie ochota na szukanie skarbów, zaglądam do naszej starej szopy na wsi. Czego tam nie ma! Narzędzia, zardzewiałe puszki pełne śrubek i gwoździ, skrzynki, donice, ogromne zakurzone słoje, drewniany stół bez nogi, są nawet grzędy - pozostałość po kurniku. Wędrówkom do tego skarbca towarzyszy zwykle intensywne poczucie, że gdzieś pod tymi wszystkimi śmieciami czeka na mnie niespodzianka. Jak stylowy przedwojenny wieszak.
Sądząc po surrealistycznych kolorowych bohomazach na drzwiach i ścianach, szopa służyła kiedyś jakiemuś malarzowi do wypróbowywania kolorów. Dziś latem chłopaki bawią się tu w chowanego, za to zimą pająki mogą cieszyć się niczym niezmąconym spokojem.
Ale, Boże broń, przy mojej mamie nazwać ten sypiący się murowany obiekt szopą. Jaka tam szopa! Pawilon.
Miałam nadzieję, że w Wielkanoc rozpoczniemy sezon działkowy, nie ważne, że w starym kurniku nie ma już jajek. Tymczasem, zamiast wycinania świątecznych ozdób, w Wielki Piątek czeka nas wycięcie trzeciego migdała. Choć, podobno, możemy mówić o szczęściu - na zabieg czekamy tylko trzy tygodnie.














7 komentarzy:

  1. Taka szopa ze skarbami to jest coś!

    Wycinanie 3 migdała brzmi makabrycznie, trzymam kciuki za szybkie i bezbolesne cięcie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Urokliwe i zaklęte w retro. Piękne!

    a co do trzeciego migdała - jako dziecię młode doświadczyłam, i dziś nie pamiętam wydarzenia, znaczy strasznie nie było
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. zdrowia zatem, jak najszybszego i na dłuuugo ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szopa na Twoich zdjęciach wygląda jak Pawilon :-))
    Dużo zdrówka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękujemy! Boję się, że jednak operacji nie będzie, bo Jaś przeziębiony, a przeziębionych nie operują :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często tak bywa, na złość jakby. My kiedyś przekładaliśmy zabieg chyba 3 razy przez przeziębienia.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...