wtorek, 22 kwietnia 2014

Średniowieczne festiwale. Monteriggioni

Wśród licznych zamiłowań H., na pierwszy plan zdecydowanie wysuwa się fascynacja średniowiecznymi festiwalami. Gdziekolwiek jesteśmy, z wypiekami na twarzy i pełen nadziei śledzi lokalne płoty, mury i słupy w poszukiwaniu plakatów informujących o takowych imprezach. Niby myślami jest ze mną, niby podziwia uroki miejsca, gdy nagle z szerokim uśmiechem na twarzy ze stosiku hotelowych folderów triumfalnie wyciąga folder, z którego uśmiecha się niewiasta w czepku i długiej sukni. Albo, jeszcze lepiej, brzuchaty mężczyzna w zbroi! Plakat lub ulotka z gotującym się do walki brzuchatym mężczyzną w zbroi, to jest święto!
Nie trzeba być wybitnym psychologiem, aby domyślić się, że na średniowieczny festiwal H. najchętniej sam przywdziałby zbroję i odegrał, może nie od razu główną, ale choćby drugoplanową rolę. Niechby nawet rolę statysty. Tymczasem - póki co - uczestniczy w charakterze obserwatora. Ma przy tym taki wyraz twarzy, jak ja, kiedy będąc siedmiolatką wjechałam wyciągiem krzesełkowym na Czantorię, a wokół świeży śnieg, słońce i wszyscy, oprócz mnie, szusują na nartach - miałam ochotę złapać pierwszą lepszą osobę i zabrać jej narty!
















12 komentarzy:

  1. Małgosiu a jakie miejsce w Toskanii byś poleciła, do wyjazdu rodzinnego z dziećmi?
    Świetne zdjęcia, jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;)
      Na wyjazd z dziećmi chyba wybrałabym okolice Lukki - jest równie piękna jak Siena, a bliżej nad morze ;)

      Usuń
  2. a takiej sukni nie miałaś ochotę przywdziać i wyjść z kilkoma skrzynkami wina pod pachą albo jednym porządnym gąsiorem ;)?

    OdpowiedzUsuń
  3. Suknie mnie nie kusiły, ale te skrzynki wina owszem i to bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam toskanski klimat ..... a teraz poczułam tęsknotę za nią ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też! Chętnie bym się tam teleportowała ;)

      Usuń
  5. No i jestem zanurzona w Toskanii, po raz kolejny

    OdpowiedzUsuń
  6. Czarujesz tymi zdjęciami... Od razu przestaję się skupiać na pracy zawodowej (co powinnam aktualnie czynić) i zaczynam marzyć o wakacjach!
    A męża wyślij do jakiegoś bractwa rycerskiego, oni to uwielbiają :) W Polsce jest sporo takich festynów/inscenizowanych bitew, pod Grunwaldem trochę tłoczno, ale sprawdźcie festiwal wikingów na Wolinie, bodajże w pierwszy weekend sierpnia (moi rodzice się wybierają - oczywiście tata chce...:) no i Biskupin regularnie robi takie imprezy. A najbliżej Warszawy to chyba zamek w Czersku - byliście?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, właśnie wróciliśmy z Golubia-Dobrzynia ;) Chłopcy bili średniowieczne monety i oglądali husarzy, a ja z nudów wychyliłam dwa dzbanki herbaty (6 filiżanek). Na razie dość tego dobrego! ;)

      Usuń
  7. Super zdjęcia i talent w opisywaniu rzeczywistości . przez chwilę bylam w Toskanii...dzięki :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...