wtorek, 4 marca 2014

Chleb jednorazowy

Bury, deszczowy poranek w połowie lutego. Resztki śniegu w ogródku topnieją odsłaniając lichy trawnik. W domu panuje mrok do tego stopnia, że muszę zapalić światło.
Przygnębiona włóczę się po domu, przygotowuję śniadanie, czytam Hollinghursta.
Po chwili wstają chłopcy.
Michaś: - Jaki dziś piękny dzień! Zobacz, Jasiu.
Jaś: Tak, faktycznie piękny!
Trzymając się za ręce nieruchomieją przy oknie balkonowym i przez dobre pięć minut z zachwytem wpatrują się w pluchę.
I niech mi ktoś powie, że piękno nie jest w oku patrzącego!


































Przy śniadaniu Michał patrzy podejrzliwie na swoją kanapkę z ciemnym pieczywem.
- Nie lubię tego chleba jednorazowego, wolę bułkę.

4 komentarze:

  1. To niesamowite, jak dużo możemy się nauczyć od dzieci, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt ;)
      A co do pogody - deszcz, mgła, nawet roztopy - wszystko ma swój urok. Słońce to banał :)

      Usuń
  2. Ha jak byłam mała też na chleb razowy mówiłam 'jednorazowy' :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...