środa, 12 czerwca 2013

Majówka

Ta druga majówka, bo w tym roku sypnęły się aż dwie.
Jak zwykle przegapiłam kwitnienie bzów - w pierwszych dniach maja dwieście kilometrów na północ od stolicy jeszcze nie kwitły, kiedy po tygodniu wróciliśmy, w Warszawie było już po wszystkim. Że nie mogą przez rok cały kwitnąć bzy (jak śpiewała Ewa Bem) rzecz zrozumiała, ale - do kroćset! - niech kwitną chociaż przez tydzień! Bodaj siedem dni niech się lilaki fioletowią! Tymczasem one niczym kwiat paproci - jeden dzień, noc właściwie i po wszystkim.
Zamiast bzy podziwiać, mogę się cieszyć grzybami, które na skutek zintensyfikowanych majowych opadów wyrosły w ogródku. Cieszyć oko, bo podniebienia nawet najbardziej niewybrednego raczej te psiaki nie ucieszą.
I jeszcze słowo o dziecięcej szczerości, która czasem bywa tylko trochę, a czasem bardzo niebezpieczna. 
- Tato, ten pan kierowca ma uszy jak osioł. Ostatnio wszyscy trzej prawie zostali wysadzeni z taksówki po takim wyznaniu Michałka.
Innym razem padło zaczepne i denuncjatorskie - Babciu, tata powiedział, że jesteś kłótliwa.
U moich chłopców nieszczerość nieprzeciętnie nasilona - kłamstwa już nawet nie parami, a tuzinami chadzają, ale - zdaje się dla równowagi - i prawdomówność wzmożona. 



















Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...