piątek, 6 grudnia 2013

Siena palona

Kilka dni temu zobaczyłam w internecie ogłoszenie o warsztatach fotograficznych w Toskanii, wczesną wiosną. Pomyślałam - świetnie, miejsce piękne, pora jeszcze lepsza, bo oznacza budzącą się dopiero do życia przyrodę, zielone cyprysy i kamienne domy na tle żółto i brązowo zaoranych pól. Poranne wyjazdy na wschód słońca w malownicze miejsca i wieczorne rozmowy o fotografii przy toskańskim winie. Jadę!
Ale zaraz potem wyobraziłam sobie tłumek zapalonych fotografów tłoczących się przy autokarze ze swoimi statywami i podobnymi lustrzankami na szyjach, bezlitośnie atakujących aparatami ten sam pejzaż. Natychmiast odechciało mi się tej podróży.
Wolę nasze wyjazdy we dwoje, bez z góry przez kogoś zaplanowanych kadrów i, być może, mniej malowniczymi, bo przypadkowymi widokami. Wolę płakać w wynajętym samochodzie, kiedy przez trzy godziny nie potrafimy znaleźć wypożyczalni aut przy lotnisku i prawie spóźniamy się na samolot. I śmiać się do łez w drodze do Pizy, kiedy wymyślamy wesołe piosenki i muszę zatrzymać się na poboczu, bo dostaję takiego ataku śmiechu, że nie jestem w stanie dalej prowadzić.

Dziś przypominam sobie Sienę i okolice San Gimignano.
A za oknem pierwszy śnieg!


































9 komentarzy:

  1. Twoje zdjęcia są piękne, kursu Ci nie trzeba;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie :) To samo miałam napisać...

      Usuń
    2. Czułam się jakbym przeniosła się do zeszłorocznych wojaży po Toskanii ...
      Dziękuję!

      Usuń
  2. kursy są dla laików;). przepiekne fotografie Gosiu!
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne masz te wspomnienia, a warsztaty sama mogłabyś prowadzić! (ja się zgłaszam:)
    Wszystkie zdjęcia bardzo mi się podobają, ale szczególnie zwróciłam uwagę na drugie (tzn. pierwszy dyptyk, drugie zdjęcie) bo fantastycznie wyszły Ci oświetlone oba plany - i wewnątrz i to, co za oknem. Zawsze mam z takimi kadrami problem, jak jeden plan nie jest prześwietlony to przynajmniej drugi jest niedoświetlony. A u Ciebie perfekt :) Także ten, no, te warsztaty to ja chętnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahaha - Gosiu, ja i prowadzenie warsztatów!
    Z kadrami, o których piszesz też mam problem, najczęściej wtedy celowo odrobinę zdjęcie prześwietlam, a potem koryguję prześwietlenie w programie graficznym (np. w Lightroomie przeciągam suwak "highlights" w lewo).
    Dla przeciwników Photoshopa dostępne są filtry do aparatu, które przyciemniają część kadru.

    Dziękuję za wszystkie miłe komentarze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęciem nr 4 powaliłaś mnie na kolana! Za każdym razem kiedy oglądam zdjęcia ze słonecznej Italii robi mi się ciepło na sercu! Włosi potrafią cieszyć się życiem! Nie narzekam na swój los, ale myślę sobie o nich jak o szczęściarzach.:)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Byłam w Sienie, latem. Owszem piękna, no i atmosfera miejsca powaliła mnie. Niestety gorąc odbijający się od murów również.
    Miejsce jednak ma to COŚ.
    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...