sobota, 21 grudnia 2013

Anioły w rajtuzach

Garść przedszkolnych zdjęć. Nie pamiętam, kiedy ostatni raz widziałam tyle aniołów w jednym miejscu.  
Jasełka starszaków przebiegły w zasadzie bez niespodzianek, a mali aktorzy udźwignęli trudne role. Tylko z rzadka ktoś zaszlochał, czasem ktoś zapomniał tekstu, ale wtedy suflerka pani Zosia śpieszyła z pomocą, innym razem kogoś zżarła trema - jedna z anielic swoją rolę co prawda pamiętała, ale całość wyrecytowała zakrywając twarz rękoma. 
Tyle napięć i wzruszeń w jednej sali gimnastycznej sprawiło, że i ja wycierałam oczy rękawem.
O ile jasełka starszaków przebiegły bez niespodzianek, o tyle bożonarodzeniowa uroczystość maluchów obfitowała w spontaniczne wybryki. Raz po raz łagodną melodię kolędy przerywał gromki okrzyk: to moja mama, widzicie? O tam, tam siedzi! A nawet dumne - to moja tata! 
Czasem ktoś niespodziewanie wbiegał na środek sceny i zanim został z niej ściągnięty, zdążył zatańczyć albo poskakać.
W jednej ze scen aniołek przy użyciu różdżki budził pozostałe aniołki, przy czym połowa aniołków nie dawała się dobudzić i smacznie spała dalej. 
Jaś w pewnej chwili zdecydował, że ma już dosyć tych występów i resztę przedstawienia obejrzy u mnie na kolanach.
A potem była uczta.























3 komentarze:

  1. Anioły w rajtuzach ;) To zawsze mnie rozczula... Cudne pianino tak w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To samo miałam powiedzieć o tych rajtuzach :)))
    No i jednym słowem rosną Ci mali aktorzy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie z obwarzankami te rajtuzy :)) Daję to na tytuł, dzięki dziewczyny ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...