środa, 27 listopada 2013

Masz Jacksona?

Udał nam się kinderbal. Udał, ale nie obyło się bez wpadek.
Zaczęło się dobrze, a nawet bardzo dobrze - Michaś powitał gości naklejkami "dzielny pacjent", pobranymi w ilościach hurtowych z przychodni podczas ostatniej wizyty u lekarza. Dzielni pacjenci biegali, piszczeli, dawali i przyjmowali podarunki, wycierali w kanapy wysmarowane czekoladowym tortem palce, wreszcie, domagali się przyniesienia z piwnicy nieużywanego od dawien dawna czerwonego samochodu. Co prawda po kilku chwilach samochód się popsuł, lecz na szczęście okazało się, że popsutym Ferrari można bawić się jeszcze lepiej niż Ferrari sprawnym i już po chwili pięciu lub sześciu mechaników uwijało się przy wywindowanym na skonstruowany z krzeseł podnośnik podwoziu.
Zaczęło się dobrze i skończyło dobrze, ale żadna dobra impreza nie może się obyć bez kilku przykrych incydentów. Bez incydentów może się obejść najwyżej zwykła nasiadówka.
Do nieprzyjemnych epizodów z pewnością należałoby zaliczyć fakt, że świeczka z wzbudzającym respekt numerem 5 okazała się niejadalna, co nie było wcale oczywiste i Michaś nabrał pewności dopiero po dokładnym pogryzieniu i połknięciu mniej więcej połowy.
Po drugie, nie obyło się bez uszczerbku na ciele, a konkretnie nie obyło się bez pokaźnych rozmiarów siniaka na policzku.
Wreszcie, okazało się, że nie posiadam w domu żadnej płyty Michaela Jacksona, a wszak wstyd odmawiać, gdy prosi najmłodszy gość, w dodatku gość, który ledwo co nabył trudną umiejętność mówienia i zadanie pytania "masz Jacksona?" i to dwukrotne owego pytania zadanie, wymaga od gościa znacznego wysiłku. Dopiero poniewczasie przyszło mi do głowy, że wprawdzie płyty Jacksona nie mam, ale w końcu od czego jest podłączony do internetu komputer.
Na marginesie i bez żadnego związku z przyjęciem wspomnę tylko, że onegdaj słuchałam tego nagrania duetu Jackson - Freddie Mercury i, moim zdaniem, przy tym ostatnim Jackson wypadł blado, oj blado. Gdyby dwuletnia Jagna zapytała o Freddiego, z pewnością kilka płyt by się w domu znalazło!
Po balu udałam się na zasłużony odpoczynek, a wtedy urodzinowe prezenty najwyraźniej zaczęły żyć własnym życiem. Kiedy przeraźliwa maska Dartha Maula (fani Gwiezdnych Wojen z pewnością wiedzą, kto zacz), kiedy więc czerwona rogata maska znienacka pojawiła się tuż nad moją głową i groźnym niskim głosem przedstawiła się, wrzask, jaki z siebie wydałam postawił na baczność nie tylko śpiącego Jasia, ale najpewniej również pół osiedla.  









9 komentarzy:

  1. i ja się dołączam do życzeń urodzinowych :)

    PS zawsze jak słyszę / czytam "Jagna" to się uśmiecham. Moja córka ma na imię Jagna i bardzo podoba mi się to imię. A że bardzo, bardzo rzadko spotykam to imię wokół siebie to zawsze na chwile zawieszam się gdy to imię pojawia się "w okolicy". Jagna - to tak fajnie brzmi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że się impreza (w miarę) bezboleśnie udała! Oby zjadanie świeczki nie stało się urodzinową tradycją ;)


    A tak nawiasem mówiąc, to ostatnio była 22 rocznica śmierci Freddiego M., aż się wierzyć nie chce, że to było tak dawno temu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 22 lata! A jeszcze tak niedawno pędziłam z bazarku Wolumen do domu z kasetami Queen w kieszeni, żeby jak najszybciej włożyć te skarby do magnetofonu marki "International" :)

      Usuń
    2. KASETY Queen, otóż to... tak, kiedy ktoś mówi "w poprzedniej dekadzie" to przychodzą mi na myśl lata 90 :)

      Usuń
  3. Super, że impreza się udała. Straty są naprawdę niewielkie - a ta świeczka przejdzie do historii jako śmieszna anegdotka. Dobrze, że Michaśkowi nic po niej nie było, bo po wosku to różnie bywa, wiem z doświadczenia (choć akurat sama świeczki nigdy nawet nie spróbowałam).
    A te kasety... wspominam z nostalgią, jak nagrywałam Queen i nie tylko z trójkowej listy przebojów. Ale jednak teraz ta wygoda - wszystko na wyciągnięcie ręki, bez ograniczeń.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, filmiki i teledyski są teraz dostępne od ręki na Youtube. A kiedyś czekało się na weekend z Queen w MTV.
    Trójkowej listy też słuchałam :) Raz nawet aktywnie zagłosowałam, a potem umówiłam się na randkę z panem, który odbierał w trójce telefony. Niestety mama mnie nie puściła, bo miałam 14 lat :)))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...