poniedziałek, 30 września 2013

Roboty

Od jakiegoś czasu chłopcy wykazują objawy zbiorowej histerii. Towarzyszy im powracający lęk – nie przed potworami, UFO, Babą Jagą, szlabanem na iPada czy policjantem - owym bezgranicznym przerażeniem, nieopanowaną wręcz trwogą napawają chłopców ni mniej ni więcej, ale ROBOTY. 
Nie jakiekolwiek roboty. Roboty kuchenne, drogowe czy takie ogólnie androidalne postacie z filmów dla dzieci są niegroźne. Straszne i niestety co i rusz natrętnie się manifestujące są roboty podobne do Jasia i Michasia. 
Nie wiadomo skąd się biorą. Raz na dwa dni jeden z chłopców wskakuje mi na kolana/ręce/pod krzesło ze zjeżonym włosem i wytrzeszczonymi oczami płacząc i krzycząc wniebogłosy, że w sąsiednim pokoju jest robot podobny do niego lub brata.
Po zgaszeniu świateł szczególnie przerażające są zwieszające się z krzeseł i wieszaków ubrania, często i chętnie przybierające złowieszczy kształt robota. Jeszcze bardziej perfidne są storczyki, których dwóch kwitnących gałązek nie sposób po ciemku odróżnić od sterczących na sprężynkach oczu robota.
Chcąc budować w chłopcach elementarne poczucie bezpieczeństwa, zwłaszcza w domowym zaciszu, po ostatnim alarmie wszczętym przez Jasia - „w sypialni jest lobot podobny do Michasia!!!!” - wysłałam tatę na inspekcję. Niby oczywista bujda, ale po co samemu się narażać? A nuż faktycznie znajdzie się tam jakiś wrogo nastawiony robot?
Z niejakim ociąganiem tata zaopatrzył się w elektryczną rakietę tenisową przeciw komarom (najlepsze co mamy na roboty) i ostrożnie udał na miejsce zajścia. Po paru chwilach powrócił bez szwanku meldując zniechęconym głosem, że owszem, zobaczył w sypialni coś bardzo podobnego do Michasia, ale o żadnej robocie nie chciało to coś nawet słyszeć. Kategorycznie odmówiło nawet sprzątnięcia zabawek. 


1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...