piątek, 13 września 2013

Pierwszy dzień w przedszkolu

Dął przenikliwie zimny wiatr, bardziej listopadowy niż wrześniowy, a niebieskie niebo i wesoło świecące słońce stwarzały pozory przyjemnego ciepła. Jakby i one tego dnia brały udział w zbiorowym oszustwie: będzie fajnie, w przedszkolu będzie fajnie.
W założeniu mający zapewne dawać pokrzepienie narysowany miś pilnował drzwi do sali. Dzieciakom najwyraźniej nie przeszkadzał snujący się po kątach zapach przypalonego mleka i rozgotowanych warzyw - przedszkolny zapach rozłąki i zagubienia. 
Cieszyłam się, że to nie ja muszę tam zostać, chociaż... gdybym mogła przynieść laptopa i książkę, to kto wie, może dałabym się namówić. Byle tylko nie kazali mi leżakować.
Rozstanie przebiegło dziwnie łagodnie, a zimny wiatr na zewnątrz pozwolił głębiej odetchnąć.
Kiedy kilka godzin później po raz drugi otworzyłam drzwi z tym nieszczęsnym misiem i zobaczyłam minę Jasia, bez pytania wiedziałam, że nie było dobrze. Pognieciona, zmęczona długotrwałym płaczem buzia już się uśmiechała czując, że oto przechodzimy do innego świata i lepsza część dnia właśnie się zaczyna. Chwyciliśmy kurtkę powieszoną na haczyku pod znaczkiem z niebieskimi rękawiczkami, kilka minut później po smutku nie pozostał żaden ślad. Jaś zdobył się nawet na wyznanie: - w przedszkolu jest fajnie, ale ja płakałem, bo nie było ciebie.

Na szczęście Michaś był bardzo dzielny i nawet trochę żałował, że tak wcześnie przyjechałam go odebrać, przed podwieczorkiem. Gdyby tylko nieborak wiedział, że ten podwieczorek to kanapka z pastą rybną i szczypiorkiem, a nie żadna kinder-czekolada!
- Wiesz mamo, w przedszkolu jest tak samo fajnie jak w domu.
Wspaniale, myślę. Cztery lata wysiłków w zapewnianiu chłopakom rozrywek przegrało - no dobrze, zremisowało - z publicznym przedszkolem. Taki policzek!
- A co jest w przedszkolu najfajniejsze?
- No... najfajniejszy jest ten moment, kiedy się wychodzi do domu.



11 komentarzy:

  1. :)
    U nas też zaczął się etap przedszkola. Ale Hania z takim samym szerokim uśmiechem do niego idzie, jak i wraca...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. JAK zwykle wspaniały wpis....i taki wzruszający:)aż się popłakałam....mnie etap przedszkolny czeka dopiero za rok....uff

    OdpowiedzUsuń
  3. Będzie dobrze!
    My zaczynaliśmy rok temu, nie powiem,że od razu było lekko na początku....
    Szybko jednak polubił przedszkole, zajęcia, kolegów ....
    A teraz po wakacyjnej przerwie z uśmiechem na twarzy przekraczał przedszkolne mury :)
    Sama widzisz, będzie dobrze...

    OdpowiedzUsuń
  4. My widzimy przedszkole zupełnie innymi oczami niż nasze dzieci. Na szczęście.
    Dzieciom (przynajmniej w znacznej większości) nie przeszkadzają ani te zapachy, ani ciasne sale, stare zabawki, nieco zdezelowane mebelki, pomalowanie dla niepoznaki po raz trzeci chyba kolorową farbą.
    Przedszkole to miejsce pierwszych zabaw z rówieśnikami, pierwszych piosenek, występów, pierwszych przyjaźni i pierwszych kłótni.
    To miejsce, które jest obce. Trzeba czasu, by je oswoić. Potem jest dobrze.
    Tego Wam życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Chyba właśnie to chciałam usłyszeć :)

      Usuń
  5. Przedszkole to był dla mnie trudny czas i cieszę się, że mamy go za sobą . Do tej pory z niedowierzaniem słucham opowieści Mam,że ich dzieci z radoscią chodziły do przedszkola... Ale przecież dacie radę! Pozdrowiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Przedszkole to chyba największy stres ... dla rodziców ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję za Wasze komentarze :)
    Idzie ku lepszemu - trzeciego dnia Jaś już nie płakał, a dziś po raz pierwszy usłyszałam: - wiesz, ja lubię chodzić do przedszkola, przedszkole jest fajne!
    Ciężki kamień spadł m z serca! A potem Jaś z dumą pokazał rysunek namalowany palcami. Odcisk dinozaura :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ;) czasem nam trudniej niż dzieciom ;). Ze starszą córą przez pierwsze dni płakałam jak tylko wychodziłam ;), ona ani razu ;).
    Młodsza płakała, dopóki nie zamknęły się drzwi, potem nie chciała czasem wyjść, bo się jeszcze nie nabawiła ;)
    przedszkole kocha całym sercem (do południa, popołudniami kocha nas ;), obie trafiły na niesamowite przedszkolanki, takie z wielkim serduchem i uśmiechem od ucha do ucha, czego się naprawdę bałam, bo swojego przedszkola szczerze nie znosiłam...
    mam nadzieję, że Wam obojgu już łatwiej i się do nowej sytuacji choć trochę przyzwyczailiście ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...