poniedziałek, 23 września 2013

Niedaleko

Jest takie miejsce, do którego można pojechać, kiedy ma się dosyć miasta. Pojechać, albo nawet  tam się przeprowadzić.  
Kilkanaście solidnych przedwojennych domów skupionych wokół szosy, którą rzadko coś przejeżdża i kilka samotnych chat rozsianych po pagórkach.
Ławeczka, albo stary fotel na progu domu i sąsiedzi wpadający bez zapowiedzi, żeby przynieść złowioną rybę, albo tylko porozmawiać.
Drożdżowe bułeczki pieczone na naszych oczach, podane jeszcze ciepłe z pysznym lokalnym serem, własnej roboty humusem i gorącą kawą.
Zupa ogórkowa, ze świeżych ogórków, nie kiszonych. I druga, z sałaty.   
Herbata lawendowa, lawendowe ciasteczka i syrop lawendowy.
Leżaki, które ktoś zostawił na łące.
Gliniany piec ulepiony pewnej wyjątkowo mroźnej zimy.
Pociąg kilka razy dziennie ospale toczący się po torach za jeziorem.
Nieskończenie wiele ludzkich historii snujących się po polach i lasach, wśród nich kilka takich które w pewien ciepły sierpniowy wieczór oplątały się wokół nas.
Doskonale ciemne noce, jakie nie zdarzają się w mieście. 


















15 komentarzy:

  1. Piekna okolica i zdjecia, jak zawsze. Uwielbiam jesien, przetwory, coraz chlodniejsze wieczory i poranki a dni nadal sloneczne. Teskno mi do Polski....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jesień to moja ulubiona pora roku, ale jeśli po niej przyjdzie zima i ta zima znów będzie trwała pół roku, to nie wiem, czy wytrzymam :)

      Usuń
  2. piekny tekst, piekne zdjecia...

    OdpowiedzUsuń
  3. ta z sałaty była wstrętna ;)

    (och, czekałam na te wpis!!!)

    OdpowiedzUsuń
  4. z bułeczkami i buldożką różą - moje ukochane :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. starą buldożką :)
      musimy znowu gdzieś pojechać i to niedługo!

      Usuń
  5. Oczywiście wspaniały, poetycki opis..moje ulubione fragmenty: " kilka samotnych chat rozsianych po pagórkach", "Nieskończenie wiele ludzkich historii snujących się po polach i lasach", "Doskonale ciemne noce, jakie nie zdarzają się w mieście." A zdradzisz, gdzie taka piękna lawenda rośnie? I gdzie tą ogórkową ze świeżych ogórków można zjeść?

    OdpowiedzUsuń
  6. Aniu, to Nowe Kawkowo niedaleko Olsztyna. Prowansje i inne Toskanie mogą się schować :)
    A na zupę to tylko do Ani w Galerii.

    OdpowiedzUsuń
  7. Można tu się rozmarzyć, zapomnieć, piękne zdjęcia. Klimat sielski, cudowny...
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ależ pięknie to opisałaś! I jakie zdjęcia!
    Już tęsknię za takim miejscem...

    OdpowiedzUsuń
  9. A spódnica jaka do tego...:):):)
    Ja tez chcę..., bo lato już w przyszłym roku...

    OdpowiedzUsuń
  10. ależ pięknie... jesień maluje nam piękne krajobrazy, zaskakująco piękne.
    Wpisuję nazwę do notesiku, kiedyś odwiedzę. Magia bijąca z ekranu przyciąga.

    OdpowiedzUsuń
  11. Też tam byłam kilka lat temu na warsztatach latem, ale, niestety, klimat tego miejsca bardzo daleki jest od faktycznych bodźców, które kierują właścicielką i jej świtą. Dla mnie rzeczywiście było tam estetycznie pięknie, ale fałsz bije z tych ludzi na dwadzieścia kilometrów. Niektórzy w tych okolicach są tysiąc razy bardziej prawdziwi, niż ten lawendowy interes. Tam liczy się kasa, a jak komuś w minutę po skończonych warsztatach zepsuje się auto i nie ma jak stamtąd wyjechać, to już nie ich problem - oni teraz wypoczywają, bo pieniądze mają już w kieszeni. I te tabuny egzaltowanych panienek z Warszafki, które płacą im grube setki za możliwość zerwania im porzeczki z krzaka na wino, które sami będą pić i niespecjalnie się podzielą - wstrząsał mną śmiech, a jednocześnie złość na siebie, że tam jestem, że dałam się nabrać. Nigdy więcej...

    ECH

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...