środa, 27 lutego 2013

Pierwszy nigdy nie wychodzi

Podobno pierwszy naleśnik nigdy nie wychodzi. Sprawdziłam - faktycznie był nieudany. Nie wyszedł mi też drugi, trzeci i kolejne. Za to omleta mogę zrobić z zamkniętymi oczami.
Wczoraj zjedliśmy pierwsze od dłuższego czasu poważne śniadanie. Bo wcześniej, za sprawą grypy żołądkowej, przez tydzień głównie kleik ryżowy, gotowana marchew i inne takie smakołyki. 
Choroba dopadła nas wszystkich. Na nic się zdało szczepienie Rotarixem. Najwątlejszy z całej rodziny Jaś skończył w szpitalu pod kroplówką. Ciężko spędzić trzy noce na szpitalnym krzesełku przy łóżku dziecka, kiedy własnym ciałem też targają mdłości! Ale H. dał radę. Ja miałam ten luksus, że pozwolono mi dogorywać w domu.  
Ach, zalazł nam za skórę ten wirus! Do tego stopnia, że zeszłoroczne zapalenie ucha wspominałam niemal z rozrzewnieniem. 





12 komentarzy:

  1. Dobrze, że już dobrze:)
    I oby jak najmniej takich przeżyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję. Najważniejsze, że już lepiej :-)
    Co Ty chcesz od tego naleśnika ;-) Bardzo fantazyjny :D I widzę, że też jecie naleśniki z Nutellą jak my :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha, ha - niestety ten naleśnik to nie mój, tylko H :)
    Ale o tych jego cudach z patelni to już chyba osobny wpis kiedyś będzie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No coś Ty, jest spoko ten naleśnik. Przypomina kangura. To oczywiście zamierzony efekt?
    Ja nie umiem naleśników kangurów, choć tradycyjne wychodzą mi bardzo dobrze. aga

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie, nieeee. To właśnie pierwszy wychodzi najlepiej:D Te pierwsze zawsze są niepowtarzalne:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze, ze najgorsze za Wami!
    Nalesnik pierwsza klasa:)

    OdpowiedzUsuń
  7. To faktycznie dobrze, że już tylko jako wspomnienie... naleśników się nauczysz (choć przy takim mistrzu patelni nie musisz ;), może lepiej wyspecjalizować się w omletach ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Naleśnik wygląda niczym uskrzydlony dinozaur ;) więc Chłopcy musieli być zachwyceni!!!
    Dobrze, że już najgorsze za Wami... Uściski i do zo!
    M.

    OdpowiedzUsuń
  9. To smok! Do kompletu był jeszcze rycerz, ale dość szybko stracił głowę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdrowka. Bardzo kreatywny nalesnik :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Małgosiu, zdrowia, zdro-wia!

    OdpowiedzUsuń
  12. Najważniejsze, że jesteście już w domu!!!
    Mamy 21 dni do wiosny, będzie lepiej:-)

    Za każdym razem, gdy czytam Twój wpis, zastanawiam się nad Twoim zawodem. Mając książkę Twojego autorstwa na pewno zarywałabym noc:-)

    Pozdrawiam marcowo, i mam nadzieję, że nie będzie jak w garncu:-)
    PS zazdroszczę Włoch w dwójkę:-)))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...