środa, 24 października 2012

Mansardy, bombonierki, Paryż

Choć Paryż przywitał nas deszczem, to był bardzo udany weekend. Na szczęście nie było czasu na tęsknoty! A jeśli był taki czas, robiliśmy przerwę od włóczenia się, siadaliśmy w kawiarni i wyciągaliśmy telefon komórkowy. Chłopcy zapewne pomstowali na wynalazek, który co i rusz przerywał im zabawę!
Wieczorami padaliśmy ze zmęczenia i nie mogliśmy poruszać nogami. Teraz już wiem, że po kondycję fizyczną, to nie w Bieszczady, tylko do Paryża! Nocne powroty do hotelu były bardzo romantyczne - cali obolali człapaliśmy pod rękę jak para staruszków.
Tyle było do zobaczenia, że nie chciałam tracić zbyt wiele czasu na zakupy. Jedyna przeto kreacja, jaką przywiozłam ze stolicy mody, to elegancka przeciwdeszczowa peleryna, zresztą już tu i ówdzie podziurawiona od intensywnej eksploatacji. W dodatku niebieska, chociaż na wystawach eleganckich butików dominował pomarańczowy!
Trudno powiedzieć, co mi się najbardziej podobało - chyba jednak rzędy przywodzących na myśl  bombonierki kamieniczek z mansardami. I to, że te rzędy ciągnęły się kilometrami. Warszawskie szeregi kamienic kończą się, zanim jeszcze na dobre się zaczęły, paryskie przeciwnie - zdają się nie mieć końca w ogóle. Ani razu nie trafiliśmy na blokowisko, nawet w sporo oddalonych od centrum dzielnicach, chociaż podobno blokowiska i w Paryżu występują w obfitości. 
Następnym razem weźmiemy ze sobą dzieci - specjalne omijaliśmy miejsca, o których wiedzieliśmy, że będą im się szczególnie podobały. Może na wiosnę? Bo bez dzieci, to jednak wolałabym zimą w okresie przedświątecznym. Ależ te mansardki muszą wyglądać pod śniegiem!



20 komentarzy:

  1. Kocham Paryż...
    Zazdroszczę takiego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. październik to jest najlepszy miesiąc na paryż. zawsze to wiedziałam.
    piękne ujęcie i wspominki również.

    OdpowiedzUsuń
  3. tylko pozazdrościć:) ja niestety nie byłam w Paryżu...może kiedyś się uda...ale we Francji byłam- jadąc autostradą hhheeeee....nic francuskiego nie zauwazyłam

    OdpowiedzUsuń
  4. Weekend w Paryżu... Kamieniczki jak bombonierki...
    Och och och, tylko tyle mogę powiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Aj jaj jaj ten widok! Chciałabym osobiście zrobić też takie zdjęcie z wieżą w tle :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie tak sobie wyobrażam weekend we dwoje, nogi bolą i prawie nad ranem wracamy do hotelu, bo szkoda spać:-)
    Wspaniałe ujęcie!

    OdpowiedzUsuń
  7. Czy to widok z apartamentu, w którym zatrzymaliście się? Przepiękne zdjęcie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Weekendu w Paryżu nie przebije chyba nic! Szczerze zazdroszczę, choc mam nadzieję, że i tak kiedyś uda mi sie tam dotrzeć:))
    Czekam niecierpliwie na resztę zdjęć:)
    Usciski!

    OdpowiedzUsuń
  9. Witaj,
    zagladam do Ciebie od jakiegos czasu regularnie i czytam z ogromna przyjemnoscia. Ten wpis "zmusil" mnie, by w koncu sie odezwac. Miszkam w Paryzu od dobrych kilku lat, pochodze z Warszawy, za ktora tesknie i jestem mama dwoch urwisow.
    Niestety musze Cie rozczarowac, w Paryzu prawie nigdy nie ma sniegu! Widzialm go moze z 5 razy w przeciagu 7 lat i znikal tego samego dnia, ktorego sie pojawil.
    Bardzo ladne zjecie, pamietasz moze z ktorego miejsca go zrobilas?
    Pozdrawiam serdecznie
    Elwira

    OdpowiedzUsuń
  10. W takim razie muszę poczekać na jakąś "zimę stulecia" :)
    Zdjęcie zrobiłam z Łuku Triumfalnego, w przeciwieństwie do Wieży Eiffla nie ma na niego kolejek :)

    OdpowiedzUsuń
  11. piękne ujęcie, takie widokówkowe :), podoba mi się określenie "bombonierki kamieniczek z mansardami" :), ja głównie gzymsy, maswerki i portale podziwiam :), i peleryna prosto ze stolicy mody, w sam raz na teraźniejszą pogodę ;), mam nadzieję, że to wstęp i podzielisz się jeszcze innymi ujęciami :)?
    a zima stulecia może się trafić, znajomy z Lourdes był tak przekonany, że nigdy śnieg nie pada, że poszedł w koszuli dzwonić z budki telefonicznej... i z niej nie wyszedł, śnieg w ciągu 15 minut zasypał niemal całą budkę... i teraz nie wiem czy Ci takiej zimy życzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Echh... Ale mieliście fantastyczny wyjazd.
    :))

    Małgosiu, a t tak z innej beczki zadam Ci pytanie.
    Powiedz, czy Twoja praca, albo jakaś szkoła była związana z pisaniem, filologia, dziennikarstwo...?

    OdpowiedzUsuń
  13. Weekend w Paryzu, czas we dwoje, wspolne spacery, marzenie ...! chyba Wam troszke zazdroszcze ... :-) Pozdrawiam serdecznie i czekam na wiecej ... Usciski. M

    OdpowiedzUsuń
  14. Mmm... kocham Paryż :) Jak tylko zobaczyłam zdjęcie, musiałam zaglądnąć dalej :) Zazdroszczę weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ależ Was po świecie nosi:) A Paryż - cudny, o każdej porze roku, dnia i nocy. Prosimy o więcej zdjęć!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ależ piękne zdjęcie! Ja chcę je na ścianie!

    OdpowiedzUsuń
  17. Trzydzieści lat zbierałam się do tego Paryża :) I ani trochę się nie zawiodłam!

    Toniu, studia skończyłam humanistyczne, w dużym stopniu związane z pisaniem, choć nie tak ściśle jak dziennikarstwo, czy filologia. W ostatniej chwili zmieniłam zdanie - w ręku trzymałam już indeks na informatykę :)

    OdpowiedzUsuń
  18. byłam tam w lipcu i już tęsknię....

    OdpowiedzUsuń
  19. W Paryżu jest co oglądać...Ja zdjęcie z wieżą zrobione podczas mojego wyjazdu mam na tapecie mojego bloga: http://lifegoodmorning.blogspot.com/
    Piękny ten Twój blog.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...