piątek, 14 września 2012

Cud nad Wisłą

Usiadłam przy komputerze z myślą, że w żartobliwy sposób opiszę jakiegoś ostatniego figla moich dzieci. Ale przecież nie wypada śmiać się z tego, że Jaś ciupagą porąbał u babci podłogę w przedpokoju. I to w zaledwie kilka minut, z zapałem i ukradkowością pracowników Lasów Państwowych, za sprawą których w mgnieniu oka znika cała połać zupełnie zdrowego lasu. Zatem wpis będzie raczej smutny. Podłogi, przypominającej już teraz bardziej trzebisko niż parkiet, w żaden sposób nie da się uratować.





Cud nad Wisłą - miejsce, w którym można na chwilę zapomnieć o widoku biegających z siekierami dzieci. Należy wszakże przygotować się na to, że widoczne na zdjęciu eleganckie europalety przeżywają w weekendy prawdziwe oblężenie i podobnie jak leżaki w tunezyjskich resortach, najlepiej je rezerwować już o szóstej rano.


14 komentarzy:

  1. Przepraszam, bo okoliczności niesprzyjające, ale znowu się uśmiechnęłam czytając Twojego posta :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choć nie było nam do śmiechu, ja się w pewnym sensie nawet ucieszyłam. To znaczy poczułam dużą ulgę, że tylko podłoga w tym starciu ucierpiała, a nie np. nóżka.

      Usuń
  2. Kurcze pieczone:-)
    Wyobrażam sobie minę Babci - chyba nic przyjemnego.
    W takich sytuacjach często mówię - mamy wojnę są ofiary.
    Pozdrowienia serdeczne dla Babci!!!
    PS a kto kupił siekierkę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem dokładnie, kto siekierkę nabył, ale to jakaś bardzo stara pamiątka rodzinna :) Więc nikogo z żyjących nie można winić :)

      Usuń
  3. a jednak niemal zakrztusiłam się kawą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jo, ja też się zakrztusiłam, jak to zobaczyłam :)

      Usuń
    2. a wiesz, skojarzyła mi się z tym taka opowieść, jak to pewien człowiek przejeżdżając przez wieś zatrzymał się widząc piękną szafę na podwórzu, zapytał człowieka, czy może ją odkupić, ale, chcąc zaoszczędzić, na pytanie na co mu ona, odpowiedział, że na opał. Kiedy więc powrócił po nią z radością, że tak tanio kupił, czekała na niego...w częściach, żeby łatwiej do pieca było włożyć :)

      Usuń
    3. Jest takie opowiadanie Roalda Dahla, o handlarzu antykami, który kupił komodę twierdząc, że potrzebne mu są wyłącznie nóżki. Choć nie jestem pewna, czy sam pomysł jest Dahla, czy on sam gdzieś wcześniej tę historię usłyszał :)

      Usuń
  4. Ojej. Szkoda podłogi, ale widać, że dziecko kreatywne :)
    A Cudu nad Wisłą nie lubię, jakoś nie czuję klimatu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko podpatrzyło, jak kilka dni wcześniej tata rąbał drewno na ognisko :) I też tak chciało :)

      Usuń
  5. :) Bardzo miło tu u Ciebie.Będę zaglądać częściej - dodaję do ulubionych.
    http://klepka-pisze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie chciałabym się powtarzać, ale... MATKO BOSKA...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...