czwartek, 23 sierpnia 2012

Zbrodnia i kara

Kiedy Jaś coś spsoci, robi wielkie oczy, podchodzi do mnie i sam z siebie - niebywałe! - daje buziaczki, cieniutkim głosikiem popiskując przy tym: - nie, nie, co oznacza prośbę, żeby na niego nie krzyczeć. Oczywiście na takiego słodziaka krzyczeć w tej sytuacji nie sposób i przewinienie uchodzi Jasiowi na sucho.
Kilka dni temu Jaś, który lubi się chować pod suszarką z jeszcze mokrym praniem, przy tej okazji suszarkę - która i tak jest dość sfatygowana i rozchybotana - przewrócił. Natychmiast przybiegł do mnie wiedząc, że źle zrobił, oczy już rozszerzone, więc żeby go uspokoić mówię: - daj buziaka w ramach przeprosin.
Na to odzywa się Michaś: - Ja też muszę dać buziaka (najwyraźniej obaj traktują buziaka jako karę najstraszniejszą pod słońcem), ja też muszę dać buziaka, bo obserwowałem, jak Jaś przewraca pranie.
Wniosek z tego nasuwa następujący - bierne przyglądanie się niedobremu postępowaniu, jest czymś równie nagannym, jak samo niedobre postępowanie. Czterolatek czuje to intuicyjnie. Nie zareagował, kiedy brat psocił i odezwały się wyrzuty sumienia.


7 komentarzy:

  1. kapitalne zdjęcie!!!
    a historia z morałem ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Małgosiu, to zdjęcie jest genialne!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Twoje dzieci mimo że z zasady nie lubię dzieci wcale :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Chłopaki słodziaki, a zdjęcie cudne:)

    OdpowiedzUsuń
  5. I historia i zdjecie super, bardzo mi sie podoba ...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...