poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Strzelet

Z głównej drogi zjeżdżamy w Płońsku, potem cienka nitka asfaltu prowadzi między złotymi polami przez Sierpc, Rypin i Brodnicę. Wyłączam klimatyzację i oddycham powietrzem przesyconym zapachem siana. Często niemal się zatrzymuję, żeby poczekać aż jakiś kombajn albo wóz wypełniony piramidą żółtych kostek zboża zjedzie z szosy. W którymś momencie znad morenowego pagórka wyłania się strzelista wieża kościoła. Jeszcze kilka minut i wjeżdżam w otwartą bramę. W dniu, kiedy mamy przyjechać brama zawsze jest otwarta, chyba już od rana - znak, że w domu ktoś o nas myśli i czeka. A potem gorąca herbata na tarasie i śmiech chłopców witających się z babcią.


Znad jeziora Partęczyny przywieźliśmy połowę lasu. Michaś zapakował do bagażnika naręcze patyków, które nazywał "strzeletami". Strasznie się zdenerwował, gdy ujawniając swoją ignorancję w kwestii broni zapytałam, czy ma na myśli sztylet.
Nie sztylet, s t r z e l e t ! Do strzelania!
No proste.
Ja zebrałam pełną torbę szyszek - chyba trafią do pudła z napisem Boże Narodzenie, na kącik przyrody na półce jestem już trochę za stara. Szyszki wylądowały w tej samej torbie co aparat - żywicę z wyświetlacza zeskrobałam potem z wielkim trudem.




Sarny przychodziły na nasze pole podkradać borówki amerykańskie. Nie wiedziałam, że to taki sarni przysmak!








Michaś i jego "strzelety"


drzewo, które wyglądało jak fujarka

2 komentarze:

  1. Ależ ta sarna ma rzęsy!... I taką melancholię w oczach :) Do lasu, w którym domek letniskowy mają moi rodzice, wjeżdżam z podobnymi odczuciami. Dodatkowo dojeżdża tam pociąg. W rocznicę naszego ślubu, wieczorem, pojechaliśmy pociągiem do czekającego tam na nas Williama z babcią i z dziadkiem. Wysiedliśmy z mężem na stacyjce i poczuliśmy ten zapach, świeży, wilgotny, który chciałoby się i pić, i jeść jednocześnie :)
    Ja też wróciłam stamtąd w lipcu z szyszkami, znad jeziora z takim spokojnym widokiem, leżą teraz w woreczku w szafie i czekają na zmiłowanie twórcze :)
    Serdeczne pzodrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze uwodzące zdjęcia. Okolice Brodnicy i jezioro Partęczyny wspominam jako niezwykle urokliwe. Zatęskniłam za zapachem tamtejszego lasu, choć wokół pachną mi sosny.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...