poniedziałek, 30 lipca 2012

W kawiarni na dole

Jeśli spojrzało się na wprost, oczom ukazywały się ruiny świątyni Apollina i wąska uliczka prowadząca wgłąb Ortigii. W plątaninie uliczek łatwo było się zgubić, miały bowiem tendencję do skręcania pod zupełnie nieoczywistymi kątami. W ostateczności i w zupełnej desperacji zawsze można było dojść do morza i nadkładając drogi wrócić do punktu wyjścia brzegiem wyspy, co zdarzyło mi się nie raz. Musiałam wszakże uważać, żeby za bardzo się nie rozpędzić i w ślepym na znajome detale zamyśleniu nie obejść wyspy kilka razy.
Rankiem wychodziliśmy z hotelu, ale zamiast celować w uliczkę na wprost, za ruinami skręcaliśmy w lewo i po chwili znajdowaliśmy się na targu warzywno-rybnym, gdzie kupowaliśmy produkty na śniadanie. Chrupiące pieczywo, regionalne sery (po tym jak ponętnie wyglądająca ricotta okazała się do bólu słona przed kupieniem zawsze próbowaliśmy kawałek), pomidory i małe słodkie arbuzy. Koniecznie oliwki, których sto rodzajów pyszniło się w wielkich kadziach. Brzoskwinie, ale żeby uniknąć wrażenia żucia aksamitu, częściej nektaryny. Na olbrzymie tuńczyki i jeszcze większe mieczniki tylko patrzyliśmy. Świeżo złowione vongole wytryskiwały ze skorupek małe fontanny słonej wody.
W drodze powrotnej zatrzymywaliśmy się w kawiarni na dole na filiżankę cappuccino, ale ani razu w kawiarni na dole nie byliśmy zrelaksowani. Ilekroć już prawie nam się udawało osiągnąć stan błogości, bo słońce, bo widoki, bo kawa pyszna, ilekroć błogość była tuż tuż, tyle razy pojawiał się kelner do złudzenia przypominający jakiegoś aktora, jakiego - niepodobna było sobie przypomnieć. Chyba na 'G', ale raczej na pewno na 'B'. Dopóki sobie nie przypomnieliśmy, dopóki dręcząca niepewność nas męczyła, dopóty o żadnym relaksie, ani nawet jakimś pozorze rozluźnienia nie mogło być mowy.
Któregoś dnia przypomnieliśmy sobie równocześnie: Tobey Maguire! - olśniło mnie, Jake Gyllenhaal! - wykrzyknął H. Konsternacja, ale jednak nie do końca, bo prawdę powiedziawszy obaj artyści dramatyczni są do siebie dramatycznie podobni.




4 komentarze:

  1. Szkoda, że tego roku już nigdzie nie pojadę, chyba będę wracać do Twoich zdjęć na poprawę nastroju.
    Sycylia - mogłabym tam zamieszkać.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie, cudowne miejsce i cudowna relacja z podróży, okraszona pięknymi zdjęciami :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekne zdjecia Malgosiu...! te tutaj i te wczesniejsze ... moze kiedys rowniez bede miala okazje zobaczyc to miejsce ... M

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniałe, mogłabym oglądać bez końca...

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...