poniedziałek, 9 lipca 2012

Którędy na Via Cavour?

Mieli rację ci, którzy ostrzegali, że Sycylijczycy mowę angielską rozumieją rzadko, a nie używają nigdy. Wcale im się nie dziwię - po co gdziekolwiek wyjeżdżać, skoro wszystkie geologiczne i architektoniczne wspaniałości są w zasięgu ręki? Poza tym mieszkańcy wyspy są do tego stopnia sympatyczni i otwarci, że nawet komunikowanie się z nimi na migi i łamaną włoszczyzną to czysta przyjemność. 
W turystycznym ferworze zwiedzania Noto zboczyliśmy z głównej ulicy i zaplątaliśmy w sieć wąskich uliczek. Słońce już się kładło i rozgrzane mury dawały trochę cienia, chociaż temperatura wciąż była nieznośnie wysoka i pot spływał nam po twarzach. Wreszcie, gdzieś pod supermarketem na dalekich peryferiach miasteczka, zapytaliśmy wystylizowanego na Cristiano Ronaldo tubylca, jak wrócić na Via Cavour. Odpowiedź, co prawda, otrzymaliśmy, lecz niewiele zrozumieliśmy z włoskiego monologu. Na widok naszych, nie tyle może rozdziawionych ile niezrozumieniem zasnutych gąb, nasz informator litościwie zapytał: - English? Z ulgą skinęliśmy głowami. - That will be much easier! - wykrzyknął uradowany.
Po czym czystą włoszczyzną, bez użycia jednego angielskiego słowa wytłumaczył raz jeszcze, jak dzieciom,  którędy dotrzeć na Via Cavour. Grzecznie podziękowaliśmy.

Innym razem stanęliśmy w obliczu konieczności zamówienia taksówki w Syrakuzach. Ponieważ była akurat pora sjesty i wszystkie postoje świeciły pustkami, postanowiliśmy po taksówkę zadzwonić. Niestety na miętoszonej w dłoniach wizytówce lokalnej firmy taksówkarskiej, przed numerem telefonu nie podano prefiksu do Włoch, a my akurat nie mieliśmy przy sobie kalendarza. Wydawałoby się, nic prostszego, niż zapytać o prefiks jakiegoś Włocha.
Na sześciu zapytanych, pięciu nie domyśliwszy się, o co może chodzić szalonym turystom, w ogóle nic nie odpowiedziało. Szósty zareagował entuzjastycznie: - My friend! You have very good sunglasses! - co wykrzyknąwszy jął wskazywać na swój własny nos, dając do zrozumienia, że ma takie same. - How much? How much? -  dopytywał się zaciekawiony. Usłyszawszy odpowiedź, ale niepewny jej znaczenia zawołał swoich kolegów, którzy nawzajem się przekrzykując usiłowali na palcach pokazać różne kwoty. Pantomimiczne konsylium deliberowało jeszcze długo po naszym odejściu.

Postanowiłam, że przed kolejnymi włoskimi wakacjami nauczę się włoskiego. Tym bardziej, że początki dla pielgrzymów mam już opanowane.
Wczoraj przyłapałam mojego męża na ukradkowym przeszukiwaniu w internecie stron z nieruchomościami w Modice i Ragusie - jest szansa, że znajomość języka się przyda.

Ragusa




Taormina

Noto
Noto

Siracusa


Siracusa
Siracusa
Siracusa

Siracusa


12 komentarzy:

  1. ależ wprowadziłaś w magiczny klimat wakacji, cudowne kadry...

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie tam i Twoje dzieci są cudowne...

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne, więcej i więcej proszę:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniałe zdjęcia, przepiękne widoki! Uczcie się włoskiego i jedźcie tam, będzie więcej takich zdjęć:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekne miejsce a zdjecia Malgosiu cudne .., i super gdyby maz cos w takim pieknym miejscu ciekawego w internecie znalazl ... :-) Usciski. M

    OdpowiedzUsuń
  6. Jej... Wiesz, ze Twoje opisy są bardzo, ale to bardzo fajne! :)))
    A fotografie..
    No cóż. Po prostu piękne!
    W ogóle samo miejsc ecudne.
    Trzymam kciuki, aby się to marzenie spełniło. ;))
    Byłoby wspaniale...

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziewczyny, ja nawet przez chwilę nie brałam tych poszukiwań na poważnie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. piękny reportaż. A co do pytania o drogę we Włoszech: znajomość języka nie pomaga: miejscowi mają inną ocenę odległości i nie pamiętają, że miedzy Piazza Garibaldi a Piazza Cavour są cztery uliczki, z czego wszystkie idą po kole. I mówią: a, do restauracji to idź prosto, dwieście metrów i trzecia ulica w lewo to ulica której szukasz. A ty idziesz, liczysz metry i ulice i okazuje się, że masz skręcić w 9 (te półkoliste cztery uliczki) i nie 200 a 500 mtr.

    OdpowiedzUsuń
  9. piękne zdjęcia...nie moge się napatrzeć zauroczylas mi. Chciałabym umieć takie zrobić.sa niesamowite.

    Dziękuję za wprowadzenie mnie w magiczny klimat

    OdpowiedzUsuń
  10. ale wspanialy reportaz!
    nie moge sie napatrzec!
    przypominaja mi sie wszystkie najlepsze wspomnienia z Italii, cudo cudo!
    (i zawsze podziwialam mojego Tate, ktory tak swietnie potrafi sie dogadac z Wlochami w ich pieknym jezyku i ciagle mysle, ze kiedys tez bede tak potrafila!)

    PS. przyszlam tu przypadkiem, ale zostane na dluzej, musze nadrobic cale archiwum!
    pozdrawiam cieplo :)

    OdpowiedzUsuń
  11. swietne! rowniez poprosze o jeszcze :-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...