poniedziałek, 19 marca 2012

Gnijące dywaniki i plany, plany

Cztery dni przed czasem przyszła wiosna. Wygląda na to, że nie wpadła tylko z weekendową wizytą, ale ma zamiar zostać na dłużej.  Podwórko w mgnieniu oka wypełniło się dziećmi, tymi samymi co w zeszłym roku, choć o rok starszymi. Te, które jesienią nie umiały chodzić, teraz biegają.
Razem z dziećmi na podwórku pojawiła się cała menażeria - królik, chomik i kot, który rozmiarami i ufutrzeniem bardziej przypominał tygrysa. 
Przyszła pora na wiosenne porządki. Postanowiłam gruntownie opróżnić komórkę lokatorską i wyrzucić wszystkie rzeczy, których nie używaliśmy przez ostatnie dwa lata. Stare zabawki. Stare meble. Nielubiane ubrania. Filmy, których nie mam zamiaru oglądać po raz drugi. Co do nietrafionych prezentów, to jeszcze się zastanowię. Do pustej komórki przeniosę szafę z przedpokoju wraz z całą obecną zawartością. W miejsce starej, ciemnej szafy wstawię nową, białą, a w niej tylko kilka wiosennych płaszczy. Chciałabym też powiesić nowe lustro. Nowe, ale jednak stare. Przy odrobinie szczęścia może uda mi się upolować takie zasnute mgłą, z ciemnymi plamami w narożnikach. W którym nie widać siwych włosów.
Muszę zmienić opony na wiosnowe.
I perfumy. Swego czasu uwielbiałam Escape Calvina Kleina, w których pobrzmiewa nuta zgniłych wodorostów. Zlana tymiż perfumami, jechałam kiedyś samochodem znajomego. Znajomy krzywił się, kręcił nosem, a na koniec przeprosił mnie za ten zapach tłumacząc, że chyba mu dywaniki gniją.
Zaplanowałam wakacje, chyba pierwszy raz w życiu z takim wyprzedzeniem. Kupiłam bilety i zarezerwowałam hotel. W tym roku nie będziemy czekać do października, jedziemy w czerwcu. 
Chociaż właściwie, w październiku też. Ktoś zna jakiś miły pensjonat w Bieszczadach?  



24 komentarze:

  1. wiosenne parzadki czas zaczac:)
    sliczny kroliczek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, koniec z odciskami małych rąk na szybach :)

      Usuń
  2. Ja znam. Cudne miejsce.
    Ale muszę znaleźć stronę internetową i podeślę.
    Wspaniałe odludne miejsce, pełne zwierząt i cudnych gospodarzy z hamakiem pod starą jabłonią i pysznymi nalewkami ;-)
    Poszukać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukać koniecznie!!! Właśnie o coś takiego mi chodzi :)

      Usuń
    2. http://www.narowniach.pl/
      Cudowne jest tam wszystko. Ludzie, jedzenie, sielanka,spokój, bułki własnej roboty i czekająca z posiłkiem Kornelia - cudowna kobieta :-)
      Jest co oglądać w okolicy, a wypoczynek pierwsza klasa. Dodatkowo z tego co wiem dochodzą im jakieś dwie atrakcje, ale nie pamiętam jakie.
      Byłam tam z Ewą z A point of you. Zapytaj i niech poleca :-))))

      Usuń
    3. O, to w dobrym towarzystwie byłaś!
      Bardzo dziękuję za namiary, te wymienione atrakcje już mi wystarczą :)

      Usuń
  3. Tak, tak, czlowiekowi zaraz lzej jak pozbedzie sie Nadmiaru :) To jedna pozytywna strona przeprowadzek miedzykontynentalnych - zostaje tylko to, co naprawde lubimy, czego uzywamy. Z Bieszczadami doznalam oczywistego skojarzenia blogowego (Chata Magoda). Wiosna, wiosna, cudowny czas, kiedy kurtki zmienia sie na lzejsze, buty - na lzejsze... nowa energia, nowy zapal... jedne z najmilszych dni w roku :) Z pozdrowieniami! M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś uwielbiałam kupować, teraz chyba wolę wyrzucać. Chociaż z międzykontynentalną przeprowadzką to jeszcze poczekam :)

      Chata Magoda, niesamowite miejsce, dziękuję za namiar!

      Usuń
  4. Dziewczynka z Jasiem - obłędni :-)) I te roześmiane buzie :-)) Wiosna na całego :-)
    Dzięki za przypomnienie o oponach ;-))

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny ten królik;)moja babcia ma podobnego;)uśmiech na samym początku wiosny!to lubię;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od czasu zawarcia znajomości z tymże królikiem, prośby o własnego nie ustają :)

      Usuń
  6. Gnijące dywaniki :):):) Nie sposób się nie uśmiechać po przeczytaniu Twoich postów Małgosiu :)
    Pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne plany, wszystko do zrealizowania:))
    Ja w tym roku mam dylemat z wakacjami, jestem rozdarta do granic możliwości.
    Proszę następnym razem podrapać króliczka ode mnie za uszkiem:-))
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jaka wakacyjna alternatywa wchodzi w grę?
      Ja chciałam jechać do Francji samochodem, a H. marzył o wyprawie Afganistan/Tadżykistan, niestety ze względu na dzieci żadna z tych opcji na razie nie wchodzi w grę, więc jedziemy w zupełnie inne, trzecie miejsce :)

      Usuń
  8. Mam kolegę w pracy który pachnie - i tu nie wiem czy ktoś mnie zrozumie bo u mnie tak to się nazywa - "rzęsą" - to coś takiego - zielsko które pływa na wodzie i karmi się tym kaczki - hihihi No i raz nie wytrzymałam i uświadomiłam go z czym mi się kojarzy:)Nie obraził się ale jak tylko używa "rzęsy" komunikuje mi że dziś dla Ciebie pachnę rzęsą - nie miałam śmiałości żeby mi powiedzieć że to nie jest mój ulubiony zapach - fakt - kojarzy mi się z dzieciństwem i wakacjami u babci:)
    Foto z głaskanym króliczkiem cudne - "głaskacz" ma fajną pozycję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzęsa to właśnie ten zapach :) Wstyd przyznać, ale na mnie tego typu zapachy działają narkotycznie. I jeszcze piwniczny zapach mokrej ziemi :)

      Usuń
  9. http://rabe.pl/
    Jakiś czas temu byliśmy w Bieszczadach na wakacjach i proszę, link :)))
    Ja wiem, fotografie na stronie nie zachęcają. No cóż... Może pokoje nie są jakieś powalające, no sam pensjonat też nie, ale przestrzeń wokół - niesamowita. Wiem, że przy dzieciach jest ważna.
    No i ogólnie w malutkiej wiosce. Cisza, spokój. Pensjonat daleko o innych i od ulicy. A w mirę blisko do takich podstawowych miejsc w Bieszczadach.
    Jakbyś chciała więcej informacji to pisz @ oczywiście :))
    My na te główne wakacje jeszcze nie wiemy, ale takie dodatkowe na Suwalszczyźnie. W cudownym miejscu.
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Toniu! Widzę, że mają tam pokój rodzinny z czterema łóżkami :)

      Fajnie mieć takie cudowne miejsce na 'dodatkowe' wakacje :) My mamy takie na Pojezierzu Brodnickim.

      Usuń
  10. hehe, ja mam takie lustro w domu :-)
    i zawsze przeżywam szok, kiedy zadowolona wsiadam do windy... bo tam lustro jest doskonałe - i siwych włosów cała moc na mojej głowie!!!

    póki co nie farbuję... choć wiem, że powinnam ;-)
    ale tak rozczula mnie mój mąż - z nieukrywanym zachwytem coś wspomina o aktorkach kieślowskiego... że to by było w ich stylu ;-) te siwe kosmyki, ma na myśli ;-)

    ale zanim zamienię się w susan sontag ;-) coś muszę z tym zrobić!!! bo ja je w tej windzie wyrywam, ale za chwilę będę musiała podjąć męską decyzję: czy wolę być siwa, czy łysa :-)))

    pensjonat w bieszczadach? znam nad soliną! interesuje was?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maggie, ja też siwe wyrywam i łysieję w zastraszającym tempie, bo zanim trafię na ten właściwy, czyli siwy, to najpierw garść brązowych wyrwę :) Niby te siwe sztywniejsze i sterczą zadziornie, ale i tak nie jest łatwo taki włos uchwycić :)

      Farbowania nie znoszę, za to nie mam nic przeciwko aktorkom/aktorom Kieślowskiego, więc mogę udawać, że te popielate pasma to celowa stylizacja. Dla wzmocnienia efektu może nawet zacznę się przechadzać po osiedlu z kajakiem.

      Pensjonat nad Soliną bardzo mnie interesuje! Poproszę o namiary!

      Usuń
  11. Tylko PTTK w Wetlinie, sala 12 osobowa! innych nie uznaję:)

    BTW, cudny królik, Wasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, nie miałabym sumienia! Należymy do tych bardziej uciążliwych gości :)
      Królik nie nasz, ale zaprzyjaźniony :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...