wtorek, 27 marca 2012

Gimnastyka

Ponieważ zima nadwątliła moją, i tak już wątłą, kondycję fizyczną, postanowiłam wiosną trochę ją podreperować. Reperuję ja, ale w porannych ćwiczeniach uczestniczą wszyscy. Kiedy układam na podłodze matę do ćwiczeń, Jaś - przekonany, że to legowisko dla niego - natychmiast przybiega i wygodnie się na niej układa. O żadnym przesunięciu się nawet nie ma mowy, zazwyczaj ćwiczę więc obok niego na podłodze. Młody człowiek zgadza się opuścić swoją matę dopiero wtedy, gdy uzna, że na moim brzuchu będzie mu jeszcze wygodniej. A dochodzi do tego wniosku zawsze w chwili, kiedy właśnie kończę serię brzuszków.
Jeśli z jakiegoś powodu Jaś nie ma ochoty wskoczyć mi na brzuch podczas brzuszków, to z całą pewnością będzie miał ochotę mnie pocieszyć podczas nożyc, jest bowiem dzieckiem o dobrym charakterze i wrażliwym sercu. Widząc grymas cierpienia na twarzy mamy wykonującej nożyce już drugą minutę, Jaś przybiega się przytulić, pocałować i - o ile zasób słów na to pozwoli - zapewnić, że wszystko będzie dobrze. I faktycznie, po chwili mama się rozpogadza i przechodzi do kolejnego ćwiczenia, które podobno sprawia, że pośladki zmieniają się w czystą stal, a którego częścią jest robienie wypadu do przodu z ciężarkami - w moim przypadku zastąpionymi słownikami - i przyklękanie na jedno kolano.
Tu chłopcy przechodzą samych siebie. Krztusząc się ze śmiechu przebiegają tuż przed moim nosem między jednym, a drugim wypadem do przodu. Domyślam się, że przegrywa ten, kto pierwszy zostanie zmiażdżony.
Po skończonej gimnastyce każdy pije swoją wodę, obowiązkowo z butelki z dzióbkiem. Bo przecież zmęczyli się wszyscy.

Zdjęcia z niedzielnego spaceru. Murki - zaliczone.












9 komentarzy:

  1. Ja mogę jeszcze dodać siadanie na plecach i stanowcze WIO! podczas robienia kociego grzbietu :-))))))
    zdjęcia z klimacikiem, jak zwykle :-)
    Pozdrowienia :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały tekst ;-)) Nam się udaje przez sekundeczkę we trójeczkę porobić rowerek :-))) No i uprawiam jeszcze z dziećmi biegi krótkodystansowe - berek to ostatnio nasz hit ;-))
    A tego Pana z bańkami to znamy ;-))

    OdpowiedzUsuń
  3. niezwykłe zdjęcia!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Małgosiu, nie wiem czy jest jakaś rzecz, zdarzenie, sytuacja, której nie umiałabyś z charakterystycznym dla Ciebie humorem opisać tak, że człowiek czyta z zapartym tchem i uśmiechem na całej twarzy??? No uśmiałam się przednio...

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo fajna, żeby nie powiedzieć zabawna, ta Twoja gimnastyka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak miło przeczytać coś zabawnego przed snem...Jak zawsze świetnie napisane, lekkość pióra do pozazdroszczenia:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja rowniez powoli przygotowuje sie do wiosny ale ostatnio tylko spacery mi wychodza a ja bym chciala rowniez troche silowni, moze sie jeszcze uda, aby ...! balony niesamowite, tutaj niestety nie mialam okazji takich zobaczyc ... M

    OdpowiedzUsuń
  8. wspaniałe, genialne zdjęcia!
    pozdrowienia z Krakowa - Aleksandra:)

    OdpowiedzUsuń
  9. W moich ćwiczeniach radośnie uczestniczą trzy psy. Brzuszki to prawdziwy hit - mam wrażenie, że one na to czekają. Duży zaczyna mnie wtedy podszczypywać, albo staje nade mną tak, że nie mogę się podnieść (w końcu to pies pasterski, skoro pani lezy - nalezy ją chronić). Małe próbują siedzieć na mnie, albo wykorzystują moment mojego "uniesienia" aby zasiąść pospiesznie za moimi plecami co grozi zgnieceniem ich ;-) A ile poszczekiwania jest przy tym! Podsumowując: poddałam się :-(

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...