poniedziałek, 27 czerwca 2011

Rejs

Statkiem po Wiśle. Zupełnie nieoczekiwanie bez dzieci, chociaż początkowo trochę żałowałam, że bez, bo na pokładzie było pełno zachwyconych maluchów i pewnie Michasiowi też by się podobało. A może nie? Rok temu podczas wycieczki łódką już po kilku minutach zaczął wysiadać, co z tego że do wody. 
W trakcie rejsu na przemian lał deszcz i świeciło słońce. I w czasie tych deszczowych epizodów cieszyłam się, że zamiast gorączkowo zakładać dzieciom peleryny i w tym samym czasie zmagać się z parasolem, mogę spokojnie moknąć i zastanawiać się, z których budynków jest najfajniejszy widok na rzekę. Poza tym, ktoś musiał odmachiwać wędkarzom.

 ____

To zdumiewające, jak bardzo dwulatek jest podatny na wpływy starszych kolegów. Gdy dziś na podwórku ujrzałam jak sześciolatek Borys mknie po zjeżdżalni na samochodzie wielkości hulajnogi, byłam ciekawa, jaka będzie odpowiedź Michasia. Chwilę potem mój syn próbował wtaszczyć na zjeżdżalnię znaleziony nieopodal niewielki różowy wózek dla lalek. Co zrozumiałe, cała akcja zakończyła się okrzykami - ponóc! ponóc!



środa, 22 czerwca 2011

Spacer przez kałuże

Michaś okropnie boi się burzy i żadna siła nie zmusi go do wyjścia z domu gdy wokół zacina deszcz i biją pioruny. Za to następnego dnia można wybrać się na długi spacer w kaloszach i nie przepuścić żadnej kałuży, nawet najmniejszej.
W kałuży najpierw należy się przejrzeć, następnie kilkakrotnie przemaszerować przez nią we wszystkich kierunkach, aby wreszcie stanąć na środku i wychlapać tyle wody ile się da, potem łaskawie wepchnąć do niej wózek z Jasiem, żeby młodszy brat też miał coś z życia, a na koniec stwierdzić, że kałuża jest już brudna i możemy iść dalej. W ten sposób przeszliśmy kilka kilometrów i ani razu nie padło stwierdzenie nie mam siły. To chyba na wakacje śmiało możemy ruszać w Tatry, byle po deszczu!





.

sobota, 18 czerwca 2011

Podwórko

Każde dziecko lubi od czasu do czasu wyjść na podwórko, ale Michaś mógłby na nim zamieszkać. Kiedy jeszcze nie potrafił samodzielnie pokonać ogrodzenia naszego ogródka, miał zwyczaj godzinami wystawać przy balustradzie i na widok każdego przechodzącego sąsiada wydawać desperackie okrzyki: - Ponóc! Ponóc!
W ten sposób zawarł liczne znajomości, a mówią że na nowych zamkniętych osiedlach ludzie nie znają swoich sąsiadów. Nic bardziej mylnego! 
W ostatnich dniach na placu zabaw na naszym patio pojawiło się nie wiadomo skąd mnóstwo zabawek, między innymi doskonale wyposażona kuchenka z kompletem naczyń do przyrządzania i serwowania posiłków. Teraz na podwórku trwa nieustająca zabawa w restaurację, kelnerzy nieprzerwanie kursują we wszystkich kierunkach z kawą   i herbatą z piasku podaną w miniaturowych filiżankach, a ulubionym daniem wszystkich są plastikowe frytki z sałatą z liści. Chociaż zaraz, nie wszystkich, Jaś wybrał kuchnię francuską i raczył się znalezionymi pod ławką ślimakami. 
Jeszcze do niedawna najlepszymi towarzyszkami zabaw Michasia były kilka lat starsze dziewczynki, ale dopiero kiedy ostatnio przystąpił do męskiego gangu ośmiolatków na rowerach i deskorolkach, zobaczyłam prawdziwy błysk w jego oczach. Naturalnie ten mały ulicznik nie wie, co to wstyd czy nieśmiałość. Ale nowo nabyta dorosłość jest czysto fasadowa, wczoraj przybiegł do mnie ze spodniami w ręce, bo mu w trakcie zabawy spadły. 
















...

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Ursynów

Sobotni wieczór na Ursynowie. W powietrzu unosi się zapach smażonej kiełbasy i gofrów, Kopa Cwila najeżona ludźmi, dookoła stoiska z balonami, watą cukrową i mieczami świetlnymi. Nawet Marley miał swój namiot. 
Koncert zespołu, który największe triumfy święcił w czasach mojej podstawówki.
Wpadłam tylko na chwilę, spotkać się z przyjaciółką. Nie dotrwałam do fajerwerków, chociaż statyw czekał w bagażniku.

czwartek, 9 czerwca 2011

Co powinno zawierać pudełko z dmuchanym basenem

Gdzie najlepiej szukać orzeźwienia w upalny dzień jak nie w fontannie? 
Można na przykład w dmuchanym ogrodowym basenie w kształcie muchomora.
Po wyjęciu z opakowania basenu i dołączonych do niego kilku dmuchanych grzybków Michaś z niepokojem kilka razy zaglądał do pustego pudełka, jakby czegoś jeszcze brakowało.
Wreszcie zapytał z rozczarowaniem: - A gdzie woda?
Zapomnieli o najważniejszym!








piątek, 3 czerwca 2011

Czyszczenie fug

Ten z pozoru słodki chłopiec postanowił ukradkiem wyczyścić łazienkowe fugi. Przyznaję, że faktycznie wymagały odświeżenia, ale żeby zaraz szczoteczką taty? 
Niestety tata wrócił z pracy późno, kiedy wszyscy już spali. Więc nikt mu nie powiedział...

Miłego weekendu!

czwartek, 2 czerwca 2011

Dzień dziecka

- Którą koszulkę chcesz założyć? - z samego rana zapytałam nieopatrznie Michasia.
- Fioletową.
Okazało się, że tylko i wyłącznie fioletowa wchodzi w grę. Próba ubrania chłopca w jakąkolwiek inną koszulkę kończyła się awanturą i łzami. Jeśli o mnie chodzi, to właściwie nie miałam nic przeciwko temu, żeby założył fioletową. Szkoda tylko, że nie posiada żadnej w tym kolorze.
Włożenie butów również stało się źródłem niesnasek ponieważ Michaś postanowił, że albo opuści dom w moich balerinach, albo wcale. Przyciśnięty przyznał niechętnie, że owszem, może i są odrobinę za duże, ale nie na tyle żeby nie dało się w nich chodzić.


Duże stópki Michasia
















i małe brudne stópki Jasia.




A to wyczekany prezent z okazji dnia dziecka. Czerwone Ferrari, które miesiąc spędziło ukryte pod płachtą brezentu na balkonie dziadków. Na akumulator. Oburzona babcia dzwoniła do sklepu z reklamacją, że auto ma tylko dwa pedały i zapomnieli o zamontowaniu trzeciego. Gdzie się podziało sprzęgło?
O dziwo auto nie jest chińskie, a włoskie. Jak to Ferrari!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...