wtorek, 6 grudnia 2011

Pierniki, grzane wino i kłęby czarnego dymu

Sobotnie pieczenie pierniczków z Dziewczynami i maluchami. Udane wielce! I świąteczne bardzo!
Przy dźwiękach składanki "Christmas & The City", tej z zaśnieżonym Central Parkiem na okładce. 
W oparach grzanego wina. I kłębach czarnego dymu, ale o tym za chwilę.

Dzieciaki z zapałem wałkowały, wycinały i dekorowały. Gdyby im na to pozwolić, chętnie by także upiekły. Bo piekarnik obstąpiły ze wszystkich stron! Jaś postanowił wziąć na siebie odpowiedzialną rolę strażnika termostatu. Polegało to na tym, że kręcił nim przez cały czas. 

Jedną partię pierniczków doszczętnie spaliłyśmy, tak się zagadałyśmy. Piekarnik dzwonił i dzwonił, ale byłyśmy kompletnie głuche na jego wołania! 
Dopiero kłęby dymu i zbiorowe pokasływanie przywróciły nas do rzeczywistości.
Bo kiedy my cztery zbierzemy się razem i zaczniemy rozmawiać, świat dla nas przestaje istnieć. Znamy się od piętnastu lat, albo i dłużej. Znamy swoich byłych i obecnych chłopaków, narzeczonych i mężów, a jeśli zajdzie potrzeba, to poznamy i przyszłych. Podróżowałyśmy razem do różnych miejsc. Wreszcie, wszystkie wybrałyśmy ten sam kierunek studiów. 
Dziewczynom wystarczy rzucić tytuł ostatnio czytanej książki, żeby okazało się, że też ją ostatnio czytały!
H. twierdzi, że zachowujemy się jak banda rozbawionych i rozkrzyczanych dwunastolatków. Ale chyba trochę przesadza!

Dzieci były zachwycone, że mogą bezkarnie nurzać palce w mące, rozgniatać ciasto na pierniczki jak plastelinę (zjadłam taką ilość tego pysznego surowego ciasta, że tylko jakimś cudem nie bolał mnie potem brzuch) i pochłaniać ogromne ilości słodyczy, coś absolutnie nie do pomyślenia w domu! 
Liczba dzieci czekających w kolejce na zjeżdżalnię była stała i zawsze wynosiła trzy.
Jedynym dzieckiem, które od czasu do czasu szukało wzrokiem mamy, był Jaś. Chociaż niekiedy okazywało się, że osoba schowana za obiektywem aparatu to wcale nie mama! I czyjeś inne nogi zostawały spętane małymi rączkami w błagalnym geście domagającym się wzięcia na ręce.

Kulinarny wieczór mamy zamiar powtórzyć w Nowym Roku. Tyle, że zamiast pierniczków, będziemy piec karnawałowe faworki. 
A jeszcze  wcześniej spotkanie sylwestrowe. Baaardzo wysoko. Już nie mogę się doczekać oglądania fajerwerków! Bo z naszego parteru to nic, a nic nie widać.

Ps. Przez kilka dni byliśmy bez internetu. Jaś dosłownie zmiażdżył modem! 

I jeszcze na koniec piosenka, która pobrzmiewała tamtego wieczoru i której nie mogłam przestać nucić przez całą niedzielę.
H. momentami nie wytrzymywał.
A Wy? Podśpiewujecie czasem?

... so hurry down the chimney tonight...

Eartha Kitt - "Santa Baby".























25 komentarzy:

  1. Ale fajnie!
    U nas też po Piernikaliach/cz.1 :-) Przed nami cz.2 jeszcze! W innym zestawie towarzyskim, hehe!

    A takie wieczory z Przyjaciółkami - bezcenne! Fajnie, że macie Dzieci w podobnym wieku :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. do czasu spotkanie faworkowego może uda mi się odgruzować i wywietrzyć kuchnię ;)
    a wieczór był boski!

    OdpowiedzUsuń
  3. fajny taki wieczor, widac ze dzieciaki tez bawily sie swietnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ahh pierniczki i grzaniec! czy może być coś lepszego na grudniowy wieczór?;) p.s. Twoje zdjęcia mobilizują mnie do zakupu foremek, bo jak do tej pory ciasteczka wykrawam kieliszkiem do wina...

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdjęcia pokazują, że to było wspaniałe spotkanie i jakże owocne w pierniczki:-))
    Uśmiałam się z tych pomyłek Jasia :D I od razu stanęła mi przed oczami sytuacja gdy mój Oskarek w sklepie zoologicznym wziął jakąś Panią za rękę bo myślał, że to ja :-))

    OdpowiedzUsuń
  6. Wasz grzaniec ma nieziemskie kolory, a pierniki zapachniały aż tutaj.
    Pieknie wyszły.
    Jaś z walkiem:)) widac, że wie co robi chłopaki:))słodki jest!
    pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ewa, zwłaszcza na surowo :) Z surowym ciastem na pierniki jest jak z pistacjami - jak już się zacznie, nie można przestać go podskubywać :)

    Maggie, fajnie masz :) Od dawna jestem zdania, że jeśli piec, to tylko w dobrym towarzystwie. Bo solo, to mi się udają najwyżej kanapki :)

    Oleo, cała przyjemność po naszej stronie :) Chciałabym móc obiecać, że następnym razem nie zostawimy po sobie takiego bałaganu, ale...
    jakoś sama w to nie wierzę! Zwłaszcza jeśli pomysł z farbami do twarzy wypali.
    Możemy za to pomóc posprzątać :)

    Kaffiarka, nie wiem, kto się lepiej bawił, my, czy dzieci :) Sądząc po minach na zdjęciach (zdjęć dorosłych tu nie publikuję, ale są i to w dużej ilości), to zdecydowanie my :) Dzieci dla odmiany są skupione i zaangażowane w pracę :)

    Gosiu, nie ma nic lepszego :)
    Ja wciąż jeszcze się szczycę nieposiadaniem foremek. Tym razem pożyczyłam od mojej mamy, u której też znalazły się chyba przypadkiem :)

    Dag, pierniczków wyszło mnóstwo i jeszcze sporo ciasta zostało. Bo po tej spalonej partii stwierdziłyśmy, że mamy już dosyć :)
    Dobrze, że Oskarek w porę zdał sobie sprawę z pomyłki :) A nie np. dopiero u tej pani w domu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Agnieszko, nie wiem czego gospodyni dodała do grzańca, ale smakował wybornie :) Ja zwykle toleruję grzane wino tylko w górach, w temperaturze -10 lub niżej :)
    A chłopcy bardzo serio podeszli do wałkowania. Z poczuciem misji!

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas taka impreza 17tego, w dodatku połączona z urodzinami:)
    Świetna relacja, a taka więź z grupą przyjaciółek-nie do przecenienia.

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja nie na temat, bo nie o pierniczkach - za to, jaki masz świetny pierścionek! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. boski wieczór, boski wpis i boskie zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  12. obłędne te zdjęcia...aż czuć zapach pierników, echo rozmów i śmiech dzieci:))
    to musiał być wspaniały dzień:)
    uściski!!
    J

    OdpowiedzUsuń
  13. wszędzie już na dobre trwa piernikowanie. chyba też będę musiała się już za to zabrać (;
    bardzo ładne migawki. i jak smakowicie! już nie mogę się doczekać aż w domu zacznie pachnieć piernikami (:

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetnie.
    Ja niestety nie mogę odpędzić od pierników mojej mamy. Piecze, ozdabia. Jasne, że z dziewczynkami, ale u siebie w kuchni. A raz ja bym chciała takie cuda machnąć u siebie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jakie fajne spotkanie i super relacja...! bardzo lubie takie wspolne robienie piernikow, bardzo i grzane wino tez bardzo lubie ... :-) i jaki masz fajny pierscionek ... M

    OdpowiedzUsuń
  16. Dziękuję Wam za miłe komentarze, szczególnie za komplementowanie pierścionka :) Niestety nie jest mój :)

    OdpowiedzUsuń
  17. I jeszcze mały update: wczoraj mój H. ukradkiem wyjadł wszystkie pierniczki. A miały zawisnąć na choince :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudny fotoreportaż, jestem tu pierwszy raz i chętnie bede częściej zaglądać. Pozdrawiam! Patka

    OdpowiedzUsuń
  19. u nas dzis beda powstawac kruche ciasteczka na choinke-taki prezent slodki dla Dziadkow:)
    Wasze pierniczki cudne!

    OdpowiedzUsuń
  20. mile spędziłaś czas na przygotowania do świąt. U mnie ciasto na pierniczki jeszcze stoi w chłodni

    OdpowiedzUsuń
  21. a my wczoraj z M. byłysmy na pierniczkach vol.II i trafiłam na najlepszy przepis ever.
    także trzymam na przyszły rok.
    i dziękuje za komplementy pierscionkowe, długo na niego polowałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. oleo, to może przepis zapodasz :) ?

    OdpowiedzUsuń
  23. Ola, ja też się przymierzam do drugiej tury piernikowania, więc przyłączam się do prośby o przepis :)
    Chociaż ciasto Agi było tak doskonałe, że nie wiem, czy może istnieć jakieś lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  24. bardzo proszę:
    50dkg mąki
    20dkg cukru pudru
    20dkg miodu
    20 dkg masła
    1 jajko
    1dkg sody
    2 łyżki przyprawy korzennej do piernika
    _____
    Najpierw połączyć wszystkie suche składniki, dodać masło, miód i jajko.Zagieść, cienko rozwałkować.
    Piec w 180 C, dosłownie kilka minut

    PS. ale świetnie smakuje też na surowo ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...