czwartek, 3 listopada 2011

Koty pod stołem

Lubicie koty? Ja bardzo lubię, na zdjęciach, albo obserwowane z bezpiecznej odległości. Małe kotki lubię nawet całkiem z bliska. Ale kiedy widzę, że zbliża się do mnie wielki kocur, momentalnie zamieram i czuję, że serce podchodzi mi do gardła.
Kiedyś tak nie było.
Kiedyś dokarmiałam wszystkie koty na osiedlu i błagałam mamę, żeby pozwoliła mi jednego zatrzymać.
Ale pewnej nocy wskoczył przez okno mojej sypialni gruby kot sąsiadów, przycupnął na łóżku w ten sposób, że nasze głowy niemal się stykały i wpatrywał się we mnie błyszczącymi oczami, dopóki się nie obudziłam. Przez kilkanaście, może kilkadziesiąt sekund nie wiedziałam, co tak świeci w ciemnościach. Potem zorientowałam się, że obok mnie siedzi jakieś zwierzę.
Na Krecie nadeszła pora, żeby zmierzyć się ze swoim strachem, kotów jest tam bowiem zatrzęsienie i nie sposób zjeść obiadu w tawernie, żeby kilka wąsatych stworzeń nie usadowiło się pod stołem w nadziei na smaczny kąsek.
Moi chłopcy z zachwytem te koty karmili. Wpadali przy tym w ten rodzaj amoku, kiedy człowiekowi towarzyszy paląca potrzeba podskakiwania i popiskiwania, ale żadne bodźce z zewnątrz nie docierają. Prośby o niekarmienie też nie. 
Ja w tym czasie siedziałam skulona na krześle, z nogami skrzyżowanymi po turecku, za każdym razem odrobinę mniej spanikowana. 
Za którymś razem opuściłam nogi. 
A po kilku dniach już przechodziłam obok nich bez obaw.  
Greckie koty są mniejsze i smuklejsze od naszych. Długie, posągowe szyje dodają im dostojeństwa. Nie wiem, czy gdy napotkam na swej drodze warszawskiego kota, nie odezwie się mój stary instynkt ucieczki na drugą stronę ulicy.

12 komentarzy:

  1. ja się boję kotów, nie wiem dlaczego, na zdjęciu ok, ale podobne krzesłowe historie przeżywałam w na wyspie Krk.. a ten na zdjęciu wygląda jak mini ryś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mialam i mam tak samo jak Ty,
    Zdecydowanie wole psy:)

    OdpowiedzUsuń
  3. To krzepiące, że nie tylko ja tak mam z kotami. Za to psy uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Musiałaś się wtedy nieźle wystraszyć. Szczerze powiem, że nie pomyślałam dotąd, że kota można się bać. I chyba nikogo takiego jeszcze nie spotkałam. Niechętnych im - owszem, tak, ale nie bojących się ich.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja lubie i koty i psy ale do tych ktorych nie znam i pierwszy raz spotykam zawsze mam pewien respekt...

    OdpowiedzUsuń
  6. Margaretko, czy się wystraszyłam? Mój wrzask słychać chyba było aż w Radomiu :)

    Mamsan, ja też czuję respekt do nowo poznanych czworonogów. Chyba, że to Golden retriever :)

    OdpowiedzUsuń
  7. lubie,kocham,uwielbiam!!!!! i dokarmialam tez na Krecie :)
    sama mam stadko kotow w domu,ktore ogrzewaja mnie puchatymi cialkami :)
    kot sasiadow byl widocznie dobrze wychowany,bo tylko sie w ciebie wpatrywal :) niewychowany moglby pacnac cie lapa.....
    ale rozumiem twoj strach. wiele osob boi sie ptakow,ropuch,pajakow itp
    pozdrawiam
    Aska

    OdpowiedzUsuń
  8. oj, pierwsze słyszę o strachu przed kotami, chociaż z drugiej strony ja się boję pokrzyw, a jako żywo nigdy żadna nie patrzyła się na mnie świecącymi oczami:) w Grecji faktycznie ciężko zrobić krok, żeby nie potknąć się o kota... ten rudzielec na dachu samochodu wygląda fantastycznie!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale przezycie, rozumiem ze po czyms takim moze zostac trauma. Jak bylam mala moja kotka tez robila mi takie numery, uwielbiala czaic sie w ciemnosciach a potem dopadala moja noge, do tej pory mam blizny, piekne czasy :) Ja koty uwielbiam, latam za nimi non stop i marze o kolejnym, o swoim wlasnym..
    Pieken foto, kazdy kot mnie rozczula :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chyba własnie tej kociej nieobliczalności boję się najbardziej. Niektóre mają wyraz twarzy, jakby właśnie czaiły się do skoku :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Chociaż z drugiej strony mój Jaś też robi przyczajkę i rzuca się na mnie znienacka, najchętniej wtedy, kiedy trzymam kubek z gorącą kawą, a się go nie boję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja koty uwielbiam. Na równie z psami. I kotów się nie boję nic a nic! Psów również ;-) Boję się nawet, że ten brak lęku kiedyś mnie zgubi...

    W Grecji koty mogą czuć się dopieszczone i zawsze bardzo było mi przykro na widok tylu bezpańskich, zaniedbanych psów tamże. Podobnie w Turcji...
    Takie obyczaje, takie miejsce kotów w ichniejszej kulturze.

    Ten rudzielec przepiękny.
    Ja miałam kiedyś czarnego dachowca - ale nosił się z grecka ;-) Smukły był i dumny!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...