środa, 16 listopada 2011

Kalosze

Przed każdym spacerem znajduję w moich kaloszach jakąś niespodziankę. Naręcze zasmarkanych chusteczek do nosa jeszcze jestem w stanie zrozumieć, w końcu połowa domowników ma na katar, ale duża butelka wody mineralnej? Plastikowa papryka? 
Najwyraźniej dzieci uznały moje obuwie za praktyczny schowek, w którym - ze względu na długie cholewki - dużo można zmieścić. Schowek tym bardziej wygodny, że łatwo dostępny z poziomu podłogi.
Parokrotnie przyłapałam obu chłopców na próbach wciągnięcia moich wysokich kaloszy na ich krótkie nóżki. Próbach nieudanych zresztą. Michasiowi buty sięgają pod pachy, a Jasiowi prawie pod samą szyję. Niestety człowiek w pewnym miejscu przestaje być rozdwojony, a zaczyna być zrośnięty i od tego miejsca kalosze wciąga się raczej opornie.

Zdjęcia zrobiłam podczas sobotniego spaceru nad jeziorem Partęczyny. Miejscu totalnie wyludnionym o tej porze roku, zresztą w sezonie też niespecjalnie obleganym. Byłam już prawie pewna, że uda nam się obejść je dookoła, ale zanim zdążyłam zatknąć flagę zdobywcy, niespodziewanie zza zakrętu wyłoniła się niewidoczna do tej pory część jeziora.


Michaś nie jest naiwny - nie dał się przekonać, że czapki nie zostały uszyte z psa.







16 komentarzy:

  1. mnie się strasznie podobają kolory na Twoich zdjęciach i wspaniale uchwycona chwila ... :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. I krajobraz, i portrety wspaniałe. A czapki na pewno ciepłe.
    Czytając o skarbach ukrytych w kaloszach, widziałam uśmiechnięte miny Twoich rozrabiaków i głowy wystające z kaloszy:-) Fajni są! Ciągłe niespodzianki Ci szykują:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. u nas butowe szaleństwa też w modzie;) najlepsze buty taty w rozmiarze 47 :D Piękne miejsce i jak pięknie będzie tam zimą:)

    OdpowiedzUsuń
  4. tak i u nas kalosze to idelany schowek i ulubiony element garderoby młodszej Cacanej , niewazne czyje :), piekne zdjecia, zwlaszcza pierwsze, ale portrety chłopakow tez świetne

    OdpowiedzUsuń
  5. fajnie mieć takie miejsce, w którym nikogo się nie spotyka:)) całkiem miłe te niespodzianki kaloszowe;)trzymam kciuki za to, żeby nigdy nie znalazło się w nich nic mokrego;))

    OdpowiedzUsuń
  6. zdjęcia wszystkie takie piękne:) a Chłopaki na medal:)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie kapcie są numerem 1 - to nic że rozmiar 23 słabo pasuje do 39 lub 43. Cudowne zdjęcie liścia!!! Czapki z psa - hihihihi. Bajowe mają chłopaki portrety - w ogóle bardzo ładne chłopaki Wam się udały:) Jeden niebieskooki a drugi brązowooki - kiedyś dziewczyny będą miały dylemat-hihihi

    OdpowiedzUsuń
  8. Magda, mnie zauroczyły barwy tego lasu, bardzo ciepłe. Wszystkie odcienie brązowego i rudego :)

    Margaretko, czapki ciepłe. Wiem, bo mam taką samą, chociaż rzadko noszę :)
    A za niespodziankami moich synów już nie nadążam :)

    Piegowata, zimą chyba nie odważę się tam pojechać. Kto by odśnieżył drogę? :)

    Cacaovo, z jakichś powodów dzieci uwielbiają zakładać buty rodziców. Popisowy numer Jasia to paradowanie w moich najwyższych szpilkach przy gościach :)

    Justyna, mokrego ani żywego :)

    Delie, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Beata, rozmiar 23 do wszystkiego pomiędzy 38 a 45 pasuje idealnie! Nieważne, kapcie, szpilki czy kalosze :)
    Sama się często zastanawiam, jak to możliwe, że bracia, a zupełnie do siebie niepodobni. I dwa zupełnie różne charaktery :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bywam i podziwiam....
    Uśmiechy chłopców,
    psoty,
    wspólne chwile,
    wyjazdy,
    codzienność......
    A wszystko umiejętnie uchwycone przez Ciebie.
    Zdjęcia piękne...
    :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bosko chłopcy wyglądają w tych czapach z nie psa ;-))

    OdpowiedzUsuń
  12. Super zdjecia a buty to chyba jedno z ulubionych miejsc dzieci aby cos gdzies czasami schowac... :-) Pozdrawiam. M

    OdpowiedzUsuń
  13. Niezwykle czytelnie wyjaśnione, że w pewnym momencie człowiek przestaje być rozdwojony, a zaczyna być zrośnięty ;-)
    Lubię jak piszesz. Zdjęcia też lubię :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bajeczne widoki!!
    Chłopaki jak zwykle zabójcze pozy na zdjęciach(:))) ich pomysłowość nie zna granic, i pewnie dzieki temu nie znają słowa"nuda"
    Ostatnie zdjęcie wbiło mnie w siedzenie! Rewelacyjne!

    OdpowiedzUsuń
  15. Justyna, brrr! :)

    Toniu, dziękuję za miłe słowa :)
    Staram się jak najwięcej tych chwil zatrzymać, ale i tak większość mi umyka :)

    Dag, moi chłopcy w ogóle mają słabość do nakryć głowy, szczególnie do kapeluszy babci, ale to już jest temat na kolejny wpis :)

    Mamsan, u nas ulubionymi schowkami są buty i wazon w przedpokoju :)

    Polala, miło mi :)

    Agnieszko, chłopaki nudzić się też potrafią, ale już opanowali zasadę, że psoty to najlepsze lekarstwo na nudę :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...