wtorek, 29 listopada 2011

Człowiek - chustka do nosa i kilka słów o kalendarzu adwentowym

Za kilka dni ruszamy z kalendarzem adwentowym, a tymczasem borykamy się z katarem i oswajamy z nocnikiem. Oswajamy się, to mało powiedziane. Bezpowrotnie porzuciliśmy noszenie pieluch! Chociaż bywają takie dni, że kończą nam się czyste, suche ubrania!
Ze wszystkich przedmiotów, w które zakatarzony Jaś wyciera nos, zdecydowanie najmniej pożądanym jest chusteczka. Do ulubionych należą ubrania rodziców oraz poduszki. Nie jestem pewna, czy został mi chociaż jeden sweter bez zaschniętego gila na ramieniu.
Gdyby Hubert miał się nagle zmienić w jakąś postać z komiksu, stałby się człowiekiem-chustką do nosa.

Kilka dni temu wymyśliłam zadania do kalendarza, z niejasnym poczuciem, że sama sobie zadaję pracę domową i ogarnęła mnie przemożna chęć natychmiastowego pójścia na wagary. Bo, o ile dla dzieci znalazły się w kalendarzu niemal same przyjemności, o tyle dla mnie, z jakiegoś powodu, figurują tam same obowiązki prawie.  O szczegółach już wkrótce.

W adwentowo-kontemplacyjnym nastroju wracam do cerkiewnych zdjęć z Heraklionu. I przyglądam niefartownym  świecom, które nie miały żadnej szansy spalić się do końca, gdyż ledwo zdążyły błysnąć, pojawiał się pan, który je wszystkie zdmuchiwał i jednym ruchem zgarniał, robiąc miejsce dla nowych.



13 komentarzy:

  1. oby ten okres przejściowy między pieluchą a nocnikiem się szybko skończył;))) hm..przydałyby się jakieś katarowe uniformy dla całej rodziny, żeby nie było szkoda swetrów;)
    piękne zdjęcia, szkoda tych świec, w nich cały urok byłby..może pan miał jakąś nerwicę natręctw związaną ze świecami?..;) (chyba, że przetapia je na nowe i z tego żyje..?kto wie..)
    uściski!
    J

    OdpowiedzUsuń
  2. łączę się w nocnikowo - katarowym ;-) boju :-)
    zdjęcia jak zwykle ujmujące :-)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo podoba mi się w cerkwiach :-) Piękne zdjęcia zrobiłaś :-)
    Młodszego już pozbawiłaś pieluch ? Bo ja jeszcze nie zaczęłam, choć młodszy skończy niedługo 2 lata :-o Aż mi wstyd ;-))

    OdpowiedzUsuń
  4. mistycznie te zdjęcia!
    piekne Małgosiu.

    i powodzenia z nocnikiem! chyba ważny jest moment, nie ważne czy wcześnie czy późno, musi zaskoczyć;) nam udało się na wakacjach w Chorwacji. w ciągu kilku dni było po sprawie, ale zdjęć dziecka na nocniku w przeróżnych historycznych miejscach mam sporą kolekcję:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dotblogg, peleryna antygilowa byłaby jak znalazł, choćby taka jak u fryzjera :)
    Teoria z przetapianiem świec przez pana tłumaczy jego ponadprzeciętne zaangażowanie w tą robotę :)

    Agnieszko, dziękuję! Bo niekiedy muszę stoczyć z chłopcem prawdziwą batalię, żeby w końcu usiadł na nocniku. Więc odsiecz jest mile widziana :)

    Dag, młodszego posadziłam na nocnik kilka razy. Owszem - wytrwał kilka minut, ale bez rezultatów. Więc jeszcze poczekam, nie spieszy nam się :)
    Nie ma się czego wstydzić, że dwulatek jeszcze na nocnik nie siada. Michaś właśnie skończył 3 lata i dopiero się uczy - to dopiero jest przegięcie! To my przekroczyliśmy granicę obciachu :)

    Dziękuję, Delie :)
    U nas jeszcze nie do końca zaskoczyło, choć z każdym dniem jest coraz lepiej.
    Zdjęcia na nocniku nie zrobiłam żadnego, a to dlatego, że jakieś 95% zdjęć z mojego własnego dzieciństwa, to zdjęcia na nocniku właśnie. Jakbym przez całe dzieciństwo nic innego nie robiła, tylko na nim godzinami przesiadywała :) A może byłam tak ruchliwa, że tylko wtedy udawało się rodzicom uchwycić mnie w kadrze? Nie wiem, gubię się w domysłach!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój synek ma prawie 2,5 roku i tez dopiero się uczy - po prostu uznałam, ze wcześniej nie ma sensu, nie był gotowy, wolałam poczekać na odpowiedni moment, w końcu nigdzie się nie spieszymy :-)) I nadal, szczerze mówiąc, nie wiem, czy teraz jest dobry czas, bo na widok nocnika czy nakładki ucieka z krzykiem ;-) za to chętnie ściąga sobie pieluchę i wyrzuca do kosza - kiedy nikt nie widzi ;-)))) zwariowac mozna :-)))
    alez sie nocnikowo zrobiło - zycie :-)))))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Czemu zaczynam mieć podobne wrażenie, że kalendarz to przyjemności dla dzieciaków, a dla mnie obowiązek?
    Ale, że słowo się rzekło...robimy :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Z czasem samo przyjdzie:) cóż moge więcej napisać:))
    Zdrówka dla Jasia, biedulek mały.
    Świetnie się Ciebie czyta Małgosiu:))
    Pozdrawiam.
    Ps. świece lubię!

    OdpowiedzUsuń
  9. Piekne te zdjecia, szczegolnie te z witrazowym swiatlem i wielka szkoda, ze ten pan tak szybko te swieczki zbieral, ciekawe dlaczego...? a z kalendarzem to mam chyba podobne odczucia... :-) zdrowka zycze i powodzenia z nocnikiem...! M

    OdpowiedzUsuń
  10. Agnieszko, u nas pierwszy sukces - cały dzień i noc sucha :)
    Najgorsze w całej tej sprawie z nocnikiem było zachęcenie (a tak naprawdę zmuszenie) chłopca, żeby na nim siadał. Bo chłopiec szczerze nocnika nienawidził. Ale jak już usiadł, to wiedział, co robić :) Teraz to już dla niego czynność rutynowa.

    Polala, my też robimy, ale z przymrużeniem oka :)

    Agnieszko, jesteśmy na dobrej drodze :)
    Świece też lubię ogromnie, ale w domu rzadko zapalam ze względu na dużą ilość małych ciekawskich rączek :)

    Mamsan, myślę, że Dotblogg ma rację z tym przetapianiem świec. Szkoda, bo przecież ludzie zapalają każdą świecę w konkretnej intencji, więc chyba należałoby pozwolić się jej dopalić, a nie natychmiast zdmuchiwać?

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo efektowne zdjęcia, szczególnie te z witrażowym odbiciem na podłodze...

    (człowiek chusteczka mnie rozbroił:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Gosiu, jak zawsze zachwycasz lekkością swojego pióra! A i zdjęcia prawdziwie MAGICZNE!
    iWONA k.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przepiękne zdjęcia. Ja się chyba powtarzam, bo jak już coś u Ciebie piszę to mam wrażenie że zawsze to samo :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...