piątek, 25 listopada 2011

Bal

Mamo, jutro są moje urodziny, będę dorosły!

Urodziny Michasia wypadły w tym roku w niedzielę, ale celebrowaliśmy już od soboty. Późnym popołudniem  zaczęli zjeżdżać się mali goście. Większość dzieci momentalnie usnęła w samochodach, a rodzice niechętnie podchodzili do perspektywy ich budzenia. Gdyby więc w sobotę, około godziny szesnastej, ktoś ciekawski zajrzał w okna zaparkowanych pod naszym domem samochodów, zobaczyłby pół tuzina dzieci w wieku przedszkolnym drzemiących smacznie w swoich fotelikach. I pół tuzina rodziców spoglądających niecierpliwie na zegarek.
Urodzinowy bal trzyletniego chłopca rozpoczął się więc z lekkim opóźnieniem.
Co pozwoliło Hubertowi na rozpoczęcie i nawet prawie zakończenie przyrządzania przekąsek.








Z przyjemnością zauważyłam, że dzieci coraz chętniej bawią się razem. Do tej pory na tego typu imprezach najczęściej każde zaszywało się w innym kącie ze swoją zabawką.
Ale i dorośli potrafili się bawić wspólnie - tor wyścigowy z dwiema pętlami składali wszyscy, panie też. Inna sprawa, że złożenie toru okazało się tak skomplikowane, że pomoc pań okazała się tu wręcz niezbędna.


I pocałunki były. W czoło.




Michaś był ogromnie zadowolony ze swojego balu i szczęśliwy, że odwiedziło go tyle dzieci. Rozczarowania dostarczył jedynie nasz przyjaciel Pan Sałatka, ponieważ okazało się, że nie jest ani odrobinę zielony i nijak sałaty nie przypomina.

Najlepsza zabawa była oczywiście na końcu. Niektórzy nie mieli zamiaru opuszczać imprezy i sprytnie pochowali się za ubraniami.


Wieczorem, kiedy Michaś leżał już w swoim łóżeczku, próbowałam wytłumaczyć mu, że - chociaż balowaliśmy już dziś - dzień prawdziwych urodzin wypada dopiero następnego dnia.
- A te urodziny były zabawkowe?
Najwyraźniej wszystko, na podobieństwo aut, dzieli się na prawdziwe i zabawkowe.

Za to w niedzielę wieczorem chłopiec dopytywał się, czy w poniedziałek też będą jego urodziny. Bo jeśli można świętować przez dwa dni, to dlaczego nie codziennie?

10 komentarzy:

  1. Ale fajnie... Urodziny - marzenie:)
    Mała dama miała powodzenie - podoba mi się fotka gdzie chłopczyk sprawdza czy dziewczynki mają oczy;) Hihihi

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczęśliwości dla chłopca.
    Ja go rozumiem z codziennymi urodzinami. Gdyby tak jeszcze prezenty codziennie. No no.

    OdpowiedzUsuń
  3. wszystko to wygląda mi na super imprezę!:)

    najlepsze życzenia! dużo szczęścia:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Urodziny były CUDOWNE, a mała dama miała powodzenie również z tego względu , że była.... JEDYNĄ MAŁĄ DAMĄ :)
    Buziaków moc dla Genialnej Autorki Zdjęć (potocznie zwanej mamą:)
    Iwona K.

    OdpowiedzUsuń
  5. Beata, mała dama była gwiazdą wieczoru :)
    Imponuje mi jej cierpliwość i tolerancja dla młodszego kolegi :)

    Polala, tylko gdzie je potem trzymać? Już teraz zastanawiam się, co zrobić z tyloma zabawkami, którymi chłopcy się już nie bawią.

    Delie, było fajnie (chyba! :))
    Dziękujemy za życzenia!

    Iwonka, dziękujemy Wam bardzo za spotkanie! Koniecznie do powtórzenia :)
    Zwłaszcza że już odróżniam panów O. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. jakie słodkie te buzie:))) i buziaki w czółko i rączki na policzkach i wielkie oczy patrzące na skrzący się tort:)) 100 lat dla Michasia!:)
    uściski
    J

    OdpowiedzUsuń
  7. Najserdeczniejsze życzenia dla Michasia!
    Duży chlopak z niego:))

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dzieci wyspane to i zabawa na pewno udana... :-) ja rowniez sciskam Michasia i zycze wszystkiego najlepszego...! M

    OdpowiedzUsuń
  9. spóźnione najlepsze życzenia!! matko jedyna, kinderbal... raz byłam, u dzieci siostry, ciężkie przeżycie, tak więc gratulacje także dla rodziców:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kinderbal to faktycznie ciężkie przeżycie, szczególnie dla bezdzietnych gości, nieprzyzwyczajonych do ciągłego uważania, żeby nie wdepnąć w zabawkę :)

    Dziękuję za wszystkie życzenia!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...