środa, 19 października 2011

Czarna plaża

Widziałam już różne plaże, od białych przez żółte i beżowe po brązową. Nawet złotą - na wyspie Skiathos. Ale na Santorini po raz pierwszy zobaczyłam dwie kompletnie zaskakujące - czarną i czerwoną.
Straszono nas, że plaże na Santorini są trudno dostępne i będziemy musieli schodzić do nich serpentynami przez pół dnia, a przez drugie pół wspinać się z powrotem tą samą drogą. Z małymi dziećmi i mnóstwem plażowych gadżetów. Brrr!
Zresztą pewnie sami byśmy na tę plaże nie trafili, bo to faktycznie dosyć daleko. Na szczęście o każdej pełnej godzinie odjeżdżają z Firy autobusy we wszystkich możliwych kierunkach, w tym do Perissy, gdzie jedna z czarnych, wulkanicznych plaż się znajduje. Nic przyjemniejszego dla małych maniaków motoryzacji, którzy wręcz uwielbiają jeździć autobusami. A przy okazji można zza szyby obejrzeć wyspę. W dodatku właścicielka niewielkiego hoteliku, w którym zatrzymaliśmy się na Santorini zapewniła mnie, że to właśnie w Perissie znajduje się wiatrak, którego szukam i niemożliwością jest, żebym nie zobaczyła go z plaży, gdy tylko podniosę głowę w górę. Cudownie - trzy pieczenie na jednym ogniu!
- Mamo, to nie jest autobus, to jest autokar. Faktycznie, autobusy zarówno na Santorini, jak i na Krecie wyglądają jak autokary. A każdy sprzedawca biletów w takim autobusie wygląda jak młody George Michael, przynajmniej jeśli chodzi o zarost i okulary. Tyle, że nie śpiewają.
Widoki po drodze były fantastyczne do tego stopnia, że kilka razy musiałam przypinać się pasami, żeby nie wysiąść. Na przykład widok z góry na szachownicę pól, w oddali morze, a wśród pól tylko jedna mała kapliczka z niebieską kopułą. 
Plaża w Perissie okazała się czarną grządką porośniętą włochatymi parasolami i otoczoną z dwóch stron przez wysokie skały. W oddali, na szczycie góry majaczył samotny monaster. Tam, gdzie kończył się piasek, ciągnął się rząd tawern, w których można było zamówić jedzenie i otrzymać je bezpośrednio na stolik przy leżaku. Niewielu ludzi zdecydowało się tego dnia na plażowanie, chociaż w pewnej chwili podjechał autokar, z którego wysypali się z hałasem rosyjscy turyści. Chociaż, znając Grecję, mógł to być autobus. Po godzinie już ich nie było. 
Czarny piasek trochę przypominał popiół, a trochę miał węglowy. Czekałam kiedy mi dadzą motor i każą robić okrążenia jak na żużlu.
Za to wiatraka ani śladu, choć od wypatrywania go rozbolała mnie szyja. Słyszałam, że kołnierz ortopedyczny może odrobinę przeszkadzać w pływaniu.






Czarny piasek do budowania zamków nadawał się idealnie.










9 komentarzy:

  1. Taka plaża z pewnością spodobałaby się moim chłopcom i mnie ale każdemu z nas z innego względu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ahhh byłam niedawno na tej samej plaży, poznaję te włochate parasole!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. mam pytanie - czy woda była ciepła do kąpieli?
    czy taka jak w bałtyku latem?

    OdpowiedzUsuń
  4. Enchocolatte, plaże po to są, żeby rodzice mieli chwilę wytchnienia. Takie duże piaskownice :)

    Gosiu, szkoda, że się minęłyśmy :)

    Anonimowy, woda była zdecydowanie cieplejsza niż w Bałtyku, choć nie taka zupa jak w środku lata. Miała około 23 stopnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moze byc czarna i czerwona i kazda inna...wazne by byla czysta!
    Piekne widoki, i ta woda!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam coraz większą ochotę tam pojechać:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Agnieszko, ta była wyjątkowo czysta. Chociaż tym czarnym piaskiem można było się pobrudzić :)

    Delie, to powiem Ci, że czerwona plaża była jeszcze ładniejsza :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chłopcy już chyba mają we krwi zamiłowanie do motoryzacji ;-)) Pod nasz hotel na Krecie często podjeżdżały greckie autokary i nasi chłopcy patrzyli na nie jak zahipnotyzowani :-))
    Mieliście niesamowicie ciekawe wakacje :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Taki wlasnie plazowy piasek przywiozlam ze soba w butelce, na pamiatkie.., mam go do dzis... :-) M

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...