wtorek, 20 września 2011

Wielka wyprawa

Ostatni weekend lata przywitał nas słońcem, postanowiliśmy więc - jako preludium do górskich wycieczek, które planujemy niebawem - wybrać się na spacer do Puszczy Kampinoskiej. W samochodzie zrobiłam prowizoryczną zasłonkę ze swetra i w szampańskich nastrojach ruszyliśmy na wielokilometrową włóczęgę.
Niestety ze spaceru wróciliśmy kompletnie na tarczy.
Zdesperowane komary nic sobie nie robiły z tego, że wysmarowaliśmy się szczelną warstwą repelentu i atakowały nas całymi chmarami. Już po kilku minutach czoła i szyje dzieci były usiane czerwonymi kropkami.
Jaś postanowił, że będzie spacerował na własnych nogach. To dobrze. Tyle, że w kierunku marszu przeciwnym do naszego.
Nie najlepszym pomysłem było zabranie wózka, który - choć niezastąpiony w warunkach miejskich - raz po raz grzązł w błotnych kałużach, których nie brakowało na ścieżce.
Chcąc nie chcąc po kilkuset metrach zarządziliśmy odwrót i wycieczkę zakończyliśmy na leśnym placu zabaw.

Karuzela na tymże placu zabaw. Michaś dokonuje prezentacji:
- Ja jestem Michał. To mój brat Jaś. A ty jak masz na imię?
- Janek. I też mam brata o nazwie Michał!


Wieczorem wybraliśmy się do kina, a chłopcy zostali w domu z babcią. Michaś był niepocieszony i nie mógł pogodzić się z faktem, że rodzice wyszli. Co i rusz dopytywał się:
- Gdzie są moi ludzie?
A gdy dzwonił telefon: - Czy to dzwonią moi ludzie?
Kiedy wróciliśmy nasz człowiek jeszcze nie spał i bardzo się ucieszył. My też!

8 komentarzy:

  1. Nie znam Cię ale mam wrażenie że mogłabyś być dla mnie wzorem w wychowywaniu dzieci. Dlaczego? Bo fajnie organizujesz czas swoim dzieciakom, masz czas dla siebie i drugiej połowy (kino), jesteś cierpliwa (ja niekoniecznie), robisz piękne zdjęcia. Oj mogłabym jeszcze trochę powymieniać ale opanuje się - to nie list miłosny:)Mam pytanie - jak Ty to robisz?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielki, mały człowiek :-)
    pocieszne dialogi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Spadam z krzesla po tekstach Waszego Człowieka :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne to zdjęcie.
    My też kiedyś zostaliśmy zjedzeni przez komary w Lesie Kabackim. Dobrze, że mieliśmy rowery, mogliśmy szybciej uciec:)
    "Moi ludzie" - obłędne!

    OdpowiedzUsuń
  5. Puszcza to niestety chmary komarów. Jeśli wyprawa to koniecznie nosidełko zamiast wózka. Ale chyba Chłopcy nie byli rozczarowani, że kilometrowy spacer skończył się ostatecznie jazdą na karuzeli?

    OdpowiedzUsuń
  6. Oby wakacyjne przechadzki kończyły się sukcesem.
    Historyjka z ludzmi jest przeurocza, do zapamiętania!!
    Pozdrawiam serdecznie;-))

    OdpowiedzUsuń
  7. Beato, właśnie cierpliwości brakuje mi najbardziej! Dlatego staram się dzieciom organizować czas, żeby miały lepszy humor. Bo kiedy się nudzą, dopiero dają popalić! :)

    Polala, Cacaovo, właściwie cały dzień mogłabym tak siedzieć i zapisywać :)

    Delie, w domu mam specjalną rakietę na komary, ale na ich terenie one zawsze są górą :)

    Ewo, chłopcy byli zachwyceni rozwojem wypadków! A jakie nosidełko Wy zabraliście w góry? Bo to, które mam zupełnie się nie sprawdza, robią się dzieciom obtarcia.

    Agnieszko, mam nadzieję, że wakacyjne przechadzki będą nieco dłuższe, a greckie komary bardziej ospałe :)

    OdpowiedzUsuń
  8. My mamy nosidełko na stelażu, które wygląda jak porządny plecak :) Jesteśmy z niego bardzo zadowoleni i nie wyobrażamy sobie żadnej większej wyprawy bez nosidełkowego wsparcia.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...