środa, 22 czerwca 2011

Spacer przez kałuże

Michaś okropnie boi się burzy i żadna siła nie zmusi go do wyjścia z domu gdy wokół zacina deszcz i biją pioruny. Za to następnego dnia można wybrać się na długi spacer w kaloszach i nie przepuścić żadnej kałuży, nawet najmniejszej.
W kałuży najpierw należy się przejrzeć, następnie kilkakrotnie przemaszerować przez nią we wszystkich kierunkach, aby wreszcie stanąć na środku i wychlapać tyle wody ile się da, potem łaskawie wepchnąć do niej wózek z Jasiem, żeby młodszy brat też miał coś z życia, a na koniec stwierdzić, że kałuża jest już brudna i możemy iść dalej. W ten sposób przeszliśmy kilka kilometrów i ani razu nie padło stwierdzenie nie mam siły. To chyba na wakacje śmiało możemy ruszać w Tatry, byle po deszczu!





.

6 komentarzy:

  1. Hmm..wcale się nie dziwię. Mnie też nic nie jest w stanie zmusić do opuszczenia budynku w którym akurat się znajduję; w czasie burzy. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne to zdjęcie, na którym Michaś przegląda się w kałuży :-) Super moment :-) Widać, że Michaś kocha te kałuże :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda jak Książe Karol wracający z polowania, dwurzędowy płaszcz, kaszkiet i kalosze. Klasa.
    Oglądam z przyjemnością, aga

    OdpowiedzUsuń
  4. Paula, mnie kiedyś nic nie było w stanie zmusić do opuszczenia łazienki :) A wczoraj w środku burzy kosiłam trawę.

    Magdalena, podobnie jak baniek mydlanych, kałuż nie da się nie lubić!

    Dag, mój syn uważa, że należy się przejrzeć w każdym mijanym oknie, wystawie i kałuży.

    Aga, mam nadzieję, że nic nie ustrzelił! I chyba zgubił konia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Urocze zdjecia...! i mysle, ze wszystkie dzieci lubia kaluze, szczegolnie kiedy maja ubrane kalosze... :-) Pozdrawiam. M

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...