niedziela, 15 maja 2011

Sobotnie spotkanie, kompres z galaretki i smutny klaun.

W sobotę spotkaliśmy się z Ewą i jej rodziną w pewnym miejscu w Konstancinie, gdzie obok stolików znajduje się plac zabaw dla dzieci, więc można przynajmniej spróbować porozmawiać, a jednocześnie mieć je na oku. Jednak plac zabaw okazał się nie do końca bezpieczny i chyba niewiele przesadzę jeśli nazwę to spotkanie dość krwawym, ponieważ co kilka chwil któreś dziecko przybiegało do nas z nową kontuzją, której doznało podczas zabawy, tak że ledwo nadążaliśmy z opatrywaniem ran i wycieraniem łez.
Zdaniem Młodszej Siostry najbardziej skutecznym lekarstwem na guza jest kompres z galaretki owocowej i lody. Boli może tak samo, ale za to ból staje się łatwiejszy do zniesienia.
Spotkaliśmy też klauna, który najwyraźniej pomylił imprezy - siedział sam smutny przy stoliku i żadne dzieci nie chciały się z nim bawić. Więc nasze dzieci postawiły sobie za cel trochę go rozerwać. Syn Ewy, żeby pomóc mu zwalczyć nudę, co i raz wtykał klaunowi do rąk puste papierki po cukierkach, siostry namówiły go do wspólnego puszczania baniek, a Michaś skłonił do długotrwałego rysowania kredkami, a kiedy klaun doszedł do wniosku, że ma już dość rysowania i próbował uciec, Michaś podążał za nim krok w krok, bo przecież nie mógł pozwolić, żeby pan z czerwonym nosem znów popadł w melancholię.
Jaś w tym czasie, zamiast swojego soku, próbował podpijać wodę z psiej miski, a następnie postanowił przetrząsnąć Ewy torebkę. 

































Nadeszła chwila, kiedy trzeba się ubrać i wyruszyć w podróż do domu na drugi koniec Polski.

9 komentarzy:

  1. fajnie się tak spotkać ... zazdraszczam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że udało Wam się spotkać:) Nam się nie udało:(
    Poznaję torebkę i sweter:)

    OdpowiedzUsuń
  3. retro Chłopcy:)) piękni są bardzo! za każdym razem podziwiam ich ogromne oczy:)
    podoba mi się zdjęcie z klaunem:)
    uściski i miłego tygodnia!
    J.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zjadło mój wczorajszy komentarz :( A napisałam o tym, że mimo tych akcji ratunkowych, opatrunków z galaretki i okładów z lodów na guza, udało nam się wypić latte i porozmawiać o fotografii. I nie tylko ;) Nie miałam za to pojęcia, że te hurtowo wynoszone z naszego stolika papierki po cukierkach, lądowały właśnie u smutnego kaluna ;)
    Uściski!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  5. Magdaleno, nawet bardzo fajnie :)

    Delie, mam nadzieję, że następnym razem uda się nam spotkać we trzy :)

    Dotblogg, dziękuję :) Oni tak siedzieli i rysowali we dwóch chyba z godzinę :)

    Ewa, wszystkie u klauna :) Strasznie mi się chciało śmiać, jak to zobaczyłam :)
    Jeszcze raz dziękuję za pożyczenie obiektywu do przetestowania.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale fajnie spedzony czas...! a czapeczki chlopcow bardzo mi sie podobaja, sa super...! Udanego tygodnia. M

    OdpowiedzUsuń
  7. Poznaję torebkę, sweter i dzieci, które we czwartek buszowały u mnie w ogrodzie i zapijały się miętą :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. To musi być przyjemnie mieć taki sławny sweter, który wszyscy rozpoznają. Taki sweter musi otwierać wiele drzwi :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...