środa, 23 marca 2011

Kto pożarł pastę do zębów?

Wczoraj znalazłam na podłodze pustą tubkę po paście do zębów. Tubkę, która jeszcze przed chwilą była pełna. Znając upodobanie swoich synów do podjadania pasty, byłam pewna, że zawartość tubki stanowi teraz zawartość żołądka któregoś z chłopców, a jeśli tak, to czy jechać do szpitala na płukanie togoż żołądka już teraz, czy jeszcze poczekać, a wobec wątpliwości co do tożsamości sprawcy, czy na wszelki wypadek wypłukać oba żołądki, czy tylko ten bardziej podejrzany.
Po krótkim dochodzeniu udało mi się ustalić, że:
Żaden z chłopców nie nosi na ciele ani ubraniu śladów pasty.
Zakrętka do tubki jest schowana w srebrnym Mercedesie.
Michaś bez problemu odkręca zakrętkę, ale Jaś też daje radę.
Targana wątpliwościami zawędrowałam do sypialni (wiadomo, że spacerując lepiej się myśli) gdzie z ulgą znalazłam pastę równomiernie rozsmarowaną na parapecie i to rozsmarowaną już pewien czas temu, gdyż gruba warstwa zdążyła zaschnąć stając się trudniejszą do usunięcia.

6 komentarzy:

  1. witam, moj pierwszy raz u Ciebie na blogu :) bardzo tu przyjemnie i przytulnie :)

    hehehe smieszna historia :) napewno Ci bardzo ulzylo jak zobaczylas paste na parapecie ;)

    pozdrawia

    OdpowiedzUsuń
  2. jak byłam mała zjadałam tak Vibovit :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo szczęśliwe zakończenie:-) tego zawiłego śledztwa:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Polko, ulżyło mi :) I dziękuję za odwiedziny :)

    Zielone-buty, ja też!

    Margaretko, szczęśliwe :) Chyba pierwszy raz w życiu z przyjemnością wycierałam pastę z parapetu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pasta do zębów zazwyczaj jest jadalna ;-) Don't worry zatem :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. dobrze, że historia nie zaczęła sie od odkrycia pasty na parapecie:-)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...