czwartek, 24 lutego 2011

Poranny taniec elfów i rodzina na talerzu

Codziennie rano małe elfiki rozpoczynają swój rytualny taniec. Tradycyjny elfi układ choreograficzny wzbogacony jest o specyficzne dla każdego elfa kroki, w przypadku Michasia są to coupe jetś  wokół stołu połączone z ustawianiem na nim aut wszelkiej maści i zdejmowaniem tego co niepotrzebne, czyli wszystkiego, co autami nie jest. Jaś w tym czasie wykonuje błyskawiczne battement w kierunku doniczki z kwiatkiem często zakończone wysypywaniem ziemi, a następnie rond de jambe i szybkie czołganie ku zmywarce zwieńczone próbą wpełznięcia do środka. Na koniec oba elfy pełzną na wyścigi pod drzwi łazienki, za którymi tata poddaje się porannym ablucjom i tam już zostają, zakłócając nieco ojcowską lekturę w wannie uporczywym dobijaniem się do drzwi.

Michaś przechodzi etap dopatrywania się we wszystkim postaci z własnego życia, czyli mamy, taty i Jasia. Co ciekawe, siebie w tej wyliczance zazwyczaj pomija. W każdej bajce któraś z postaci musi być mamą, któraś tatą, a któraś Jasiem. Podobnie w albumie o zwierzętach - na ogół największe na stronie jest tatą, mniejsze mamą, a najmniejsze Jasiem. 
Nie ma cienia wątpliwości, że auta jeżdżące po stole to mama, tata i Jaś.  
Ale gdy kawałki kotleta na talerzu zostały ochrzczone mamą, tatą, i Jasiem, poczułam się trochę nieswojo.


Na zdjęciu w jednym z przedmiotów ukryte jest nazwisko naszej rodziny. Nie jest to "mandarynka", choć jeden z naszych przyjaciół zawsze przedstawia się w ten sposób zamawiając taksówkę. Pan Mandarynka :)

16 komentarzy:

  1. Zdjęcie jest ABSOLUTNIE doskonałe :) Uśmiecham się szeroko!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję :)
    Zapomniałam dopisać, że te mandarynki to prezent od babci.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne zdjęcie!:) Wszystko mi się na nim podoba:)

    OdpowiedzUsuń
  4. "w jednym z przedmiotów ukryte jest nazwisko naszej rodziny" no mnie to teraz zastanawia nieziemsko!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie zdradzę na forum publicznym :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Patrzę na tę podkładkę i myślę: Pasek! Jak nie przymierzając Jan Chryzostom :)

    Robisz piękne zdjęcia, a ze szczególną ciekawością zerkam na zdjęcia Twoich synów (jako że sama syna posiadam od października). Uwieczniasz rodzącą się między nimi wielką więź, utkwiło mi w pamięci zwłaszcza to ich zdjęcie z choinką w tle.

    A właśnie: oni zawsze takie ładne swetry noszą! Mój syn przeciw swetrom póki co się buntuje, na kardigany jedynie daje się namówić :) I jeszcze na jedną granatową sweterkową kamizelkę, która prezentuje się najładniej na bawełnianej, błękitno-beżowej koszulinie (ach, te koszule bawełniane w rozmiarze mini mini).

    Syn się budzi, pozdrawiam prędko!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dracoolina, może Pasek :) A może nie :)
    Dziękuję za taki miły i obszerny komentarz. Ja też lubię ubierać chłopców po dorosłemu, w koszule i swetry. Sama w dzieciństwie często musiałam nosić pstrokatą garderobę z postaciami z bajek i pamiętam, że za tym nie przepadałam. Mikołajek, też się wstydził przed kumplami ze szkoły sweterka z kaczuszką :)

    OdpowiedzUsuń
  8. :))) Patera, to ja stawiam na Patera!

    Pozdrowienia dla Was wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  9. Małgorzato, pysznie się ubawiłam przy lekturze Twojego dzisiejszego posta :-) Piszesz z wielką swadą - miło czytać!
    Z nazwiskiem zagadka: Państwo Liść? Ale czy liść to 'przedmiot'?
    :-)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Cóż, o zdjęciu to już tu chyba napisano wszystko ;-)
    Bardzo fajnie opisałaś taneczne szaleństwa chłopców :-) Czy Ty jesteś jakoś związana z tańcem?

    Mój starszy syn ma chyba bardzo rozwinięte poczucie własnego ja ;-), bo zawsze jest mama, tata, aaa..a (czyli Oskarek) i "JA" :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wciaz mysle i mysle ale jeszcze na nic szczegolnego nie wpadlam... :-) zdjecie bardzo ladne... Pozdrawiam. M

    OdpowiedzUsuń
  12. Dag, z tańcem jestem związana o tyle, że zupełnie amatorsko lubię sobie potańczyć :) Zdecydowanie wolę też balet od opery.

    Jedna z Was jest bardzo blisko, tak blisko że strasznie mnie kusi, żeby się ujawnić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. oo ja też jestem ciekawa nazwiska! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Skoro ukryte w jednym z przedmiotów, to obstawiam "Pestka". Chyba, że to mandarynki bezpestkowe, wtedy może "Miąższ"? Małgorzata Miąższ...ładnie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Małgorzata Miąższ mi się podoba. Może kiedyś zmienię. I rymów do tego dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Małgosiu:) powtórzę po wielu-zdjęcie przecudne:) a jeśli chodzi o nazwisko to stawiam na coś z liśćmi, ale nie będę wnikać, w końcu to tylko internet;) powiem Ci,że moje nazwisko też można by z tej fotografii wyczytać:)
    uściski!
    Just

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...