czwartek, 13 stycznia 2011

Trzy sposoby jedzenia widelcem. Mama goła.

Jest chyba wyłącznie kwestią przyzwyczajenia i skostniałej niechęci do zmiany utartych nawyków, że posługuję się widelcem zaledwie w jeden i to ten najbardziej sztampowy sposób. Michaś, w zależności od humoru, wybiera jedną z trzech metod. Pierwsza, to ujęcie widelca w jedną rękę, a pożywienia w drugą i równoczesne wetknięcie obu obiektów do szeroko otwartej buzi. Druga metoda, to nałożenie pożywienia na widelec ręką, a następnie widelca wraz z zawartością do buzi. Trzecia metoda, którą i ja stosuję, to nabicie upatrzonego kąska na widelec i skierowanie go do buzi. Zaznaczam, że trzecia metoda może okazać się najbardziej czasochłonna, np zjedzenie tym sposobem małej puszki kukurydzy zajęło ostatnio Michasiowi około dwie godziny. Nie było oczywiście mowy o jakiejkolwiek pomocy z mojej strony. A konsekwentne trzymanie się raz podjętej decyzji nie pozwoliło na zmianę metody w trakcie realizacji zadania.

Nie mogę nie napisać o wyrażeniu, które pada z ust Michasia przynajmniej kilka razy dziennie: mama goła. Wbrew temu, co utrzymuje dziecko, nie mam zwyczaju krzątać się po domu bez ubrania. Głowimy się co to może znaczyć, ale Michaś nie pali się do wyjaśnienia zagadki. Obawiam się, że znaczenia tej frazy, podobnie jak kilku innych, które niewyjaśnione już wyszły z użycia, możemy się nigdy nie dowiedzieć.


5 komentarzy:

  1. Zaimponował mi Michaś tym zjedzeniem kukurydzy, nabiając każdy kawałeczek na widelec :-) Miałaś dwie godziny wzgłędnego spokoju :-))
    A cierpliwości od Michasia można się uczyć :-o
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. no ciekawe co to może znaczyć, może mama-głowa,albo czapka?;) podejrzewam że może to być coś w ten deseń- po moim węgłoko (!) które miało oznaczać głęboko czyli studnię u babci na ogrodzie, myślę że może być coś o wiele bardziej skomplikowanego;)
    uściski
    J.

    OdpowiedzUsuń
  3. Och, cudne te zdjęcia!
    U nas dominuje metoda nr 1 ;-) ale również metoda nr 4, mianowicie nabijanie na widelec słusznego kęsa, po czym wtykanie go do paszczy psa ;-) Rozdziawionej, ma się rozumieć...

    A 'mama goła' to hit!

    OdpowiedzUsuń
  4. moja Jagna, jak była malusia zaczęła mówić Sika Puka .... chwilę dłuższą rozszyfrowanie tego nam zajęło. Świnka Peppa! heh ... niestety, Palakum do dzisiaj nie wiem co to oznacza. Jej ulubione słówko i nic, tabula rasa, nic do łowy nie przychodzi. Pewnie nigdy się nie dowiemy ;)

    OdpowiedzUsuń
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...