niedziela, 24 października 2010

Potrzeba bycia zabawianym

Oprócz spania i karmienia pojawiła się u Jasia nowa potrzeba - potrzeba bycia zabawianym. Na szczęście większą część tej roboty wykonuje za mnie Michaś, który bawiąc się tuż pod nosem młodszego brata budzi jego olbrzymie zainteresowanie. A i rozbawić potrafi dużo lepiej. 
Dzisiaj Michaś jak zwykle sam wdrapał się do wysokiego krzesełka z Ikei i - już nie jak zwykle, bo po raz pierwszy - samodzielnie zjadł łyżeczką jogurt. Zajęło mu to mniej więcej tyle czasu, ile dorosłemu człowiekowi zajęłoby zjedzenie sześciopaku jogurtu i skoszenie trawnika, ale przynajmniej udało się nic, albo niewiele, rozchlapać.
Jaś w tym czasie leżał obok, wpatrywał się w brata i dosłownie pękał ze śmiechu. Zwijał się z uciechy i prawie konał porażony jakością żartu. Ja niestety nie jestem w stanie wspiąć się na takie humorystyczne wyżyny i prawdopodobnie nigdy nie zrozumiem co jest śmiesznego w jedzeniu jogurtu.


Doskonałym obrazem tego, jak w ciągu ostatnich kilku lat zmienił się mój światopogląd jest to, że teraz gdy wybieram się na zakupy nie pożądam już nowych butów, czy torby, ale marzę o tym, żeby dokupić więcej klocków. Żebym mogła układać fajniejsze zoo.


Odkryłam, że Jaś staje się spokojny pod wpływem monotonnego buczenia depilatora. Jednak trudno cokolwiek wydepilować kiedy małe rączki bezustannie szarpią kabel, a bezzębne dziąsła próbują go przegryźć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...