środa, 27 października 2010

Do czego naprawdę służy kopa. Łazienki.

Dopiero dwa tygodnie temu Michaś zaczął mówić "mama", ale za to jak już zaczął, tak powtarza to bez przerwy. Kiedy ma powód, np. czegoś chce i bez powodu, ot tak, żeby sobie i mnie udowodnić że potrafi. Długo czekałam, aż wreszcie się doczekałam i było to dla mnie niesamowicie wzruszające.
Kiedy usypiamy go wieczorem, a Michaś życzy sobie być usypianym przez co najmniej dwie osoby naraz, w przeciwnym razie to drugie jest głośno, do skutku nawoływane, no więc kiedy usypiamy go wieczorem, lubi pokazywać nas palcem, uśmiechać się i informować z zadowoleniem "tata, mama".
Pojawiły się też pierwsze zdania. Oprócz klasycznego "a co to?" powtarzanego milion razy dziennie, często w odniesieniu do jednej i tej samej rzeczy, regularnie pyta "gdzie jest tata?", "gdzie jest mama?" i o oglądanych w książkach samochodach "a gdzie on jest?". W dużej mierze są to pytania retoryczne gdyż zadaje je także będąc samemu w pokoju. Notorycznie też filozoficznie pyta sam siebie "co to, auto?" i sam sobie odpowiada "nie, to nie auto".

Żeby nie zapomnieć, odnotowuję w tym miejscu michasiowy słownik. Moja babcia, która opiekowała się mną gdy byłam mała nie zapisywała i jedyne co teraz pamięta, ale za to często i chętnie przytacza to to, że na psa wołałam ybi.

dziecięca wanienka - kopa (od kąpać)
Kopa to obok żółtej poduszki w kratkę ulubiony rekwizyt Michasia. Często mości się w niej na poduszkach i z podkulonymi nogami w bardzo niewygodnej pozycji zasypia. A już z całą pewnością nie pozwala się w niej kąpać Jasiowi, choć takie jest - zdaniem omylnych rodziców - przeznaczenie tego przedmiotu.

trójkąt - koto
Bardzo długo jedynymi figurami geometrycznymi, które Michaś potrafił nazwać były kółko i gwiazdka ("gwiaka"), teraz dołączył "koto", czasem udaje się nawet wyartykułować coś w rodzaju "kąto".

karetka pogotowia, wóz strażacki - łała
Bo kiedy jadą na sygnale robią łałałałał.

koniec - kosio
autobus - apuka
małpa - bapa
jajko - łako (ale coraz częściej udaje się powiedzieć jajko)
żaba - baba

Zdjęcia były robione w zeszłym tygodniu w Łazienkach, dokąd wybraliśmy się z dziadkami na spacer. Dziecku chyba rozwinęła się pamięć długotrwała, bo chociaż dawno w Łazienkach nie byliśmy, doskonale pamiętał, w którym miejscu są sprzedawane gofry.








6 komentarzy:

  1. to ostatnie zdjęcie ... magiczne ...

    słownik się poszerza. Jagna raczej od razu mówiła na rzeczy "po imieniu" (nadal jestem w szoku) ale pamiętam, że na krokodyla mówiła "kukuruku" (nie mam zielonego pojęcia, dlaczego?)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne jesienne Łazienki. I serce w drzewie. I słowa pierwsze, których znaczenia nigdy bym się nie domyśliła ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne to serce z ostatniego zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Serce niesamowite! To w Łazienkach?
    A słownik - koniecznie! Ważna sprawa... U nas bardzo powoli i wciąż niewiele słów do zapisywania - ale doskonale pamiętam ten moment, kiedy po długim okresie "taty", nadszedł mój, czyli mamy czas :-) Doskonale pamiętam miejsce, w którym M. po raz pierwszy wykrzyknął "mama". Jechał w wózku, wołał "mama mama" a ja puchłam z dumy i ze szczęścia :-)

    PS A najlepsza jest jednak "żaba-baba" :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, serce jest w łazienkach. Babcia wypatrzyła :) Żaba-baba :)

    OdpowiedzUsuń
  6. piękna jesień i serce na drzewie <3

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...