piątek, 24 września 2010

To patio i tamto patio

Rano bawiliśmy się na naszym patio. Na patio zawsze wychodzę z książką, ale jakoś jeszcze nigdy nie udało mi się poczytać. Wyciągnięcie przeze mnie książki Michał traktuje jako asumpt do wyjścia z piaskownicy (gdzie w moim mniemaniu jest bezpieczny) i ruszenia na stromą zjeżdżalnię, pod prąd.



Na tym motorze Michał od niedawna buja się sam.

Po południu próbowaliśmy wejść do stawu na naszym starym patio na Ursynowie. Robienie zdjęć nie jest możliwe kiedy trzyma się za nogi dziecko, które do połowy leży na kamieniach, a od połowy unosi się nad sadzawką z rybkami. Bardzo chcieliśmy je nakarmić, ale jakoś nie chciały jeść kamieni, które Michaś im serwował. Najwyraźniej nie były głodne.
Powetowaliśmy sobie tę porażkę u babci Joli demolując jej mieszkanie. Dosłownie. Od rozsypywania znalezionych w szufladzie przypraw poczynając, na wyciąganiu taśmy z kaset magnetofonowych kończąc. Najwyraźniej dziecko uznało, że czas już skończyć z tym lamusem i przejść na płyty cd.

6 komentarzy:

  1. Pierwsze i ostatnie zdjęcie - magia ;) Bardzo lubię Twój sposób patrzenia na świat. Przez obiektyw ;) A spustoszenia u Babci - nie przerabiałam nigdy, choć słyszałam, że tak bywa. Więc jednak to prawda ;) uroki dzieciństwa. Fajnie. Udanego weekendu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Taka będę troszkę wredna i powiem że później babcia się przynajmniej nie nudziła ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze zdjęcie dla mnie "the best".
    Uwielbiam pełnię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie zdjęcia śliczne, a na tym Ursynowskim patio bywa się, oj bywa....;)))
    Świat jest rzeczywiście mały, pozd. z Lublina!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piekne to pierwsze i ostatnie zdjecie... z ksiazka do czytania mialam podobnie, zabieralam ze soba ale czesto tak bylo ze nawet nie mialam okazji wziasc jej nawet do reki... :-)

    Pozdrawiam cieplutko. M

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za wszystkie komentarze :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...