środa, 15 września 2010

Lew

Ostatnim hitem w naszym domu jest zabawa w wydawanie odgłosów zwierząt. Na widok kota Michaś cieniutko miauczy, a na widok lwa - czy to z bajki, książki, czy zabawki z Lego - potężnie ryczy.
Kilka dni temu byliśmy w restauracji i przy stoliku obok usiadł pan. Pan mocno zarośnięty - z bujnymi kędziorami na głowie i potarganą, gęstą brodą.  No i stało się! Michał myślał, że to jest lew i zaczął na jego widok ryczeć! I nie skończyło się na jednym ryku. Co Michał spojrzał na pana, to ryczał. A ja nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy raczej spalić ze wstydu.

zdjęcia z placu zabaw przy Filtrach

5 komentarzy:

  1. Chciałabym być wtedy gdzieś obok i widzieć tę scenkę!!!
    Rozumiem, że ów pan nie podjął się konwersacji w lwim języku...
    Uroczy ten Twój Synek!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też żałuję, że nie było mnie w tej restauracji ;) Dzieci są fantastyczne!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mali chłopcy w kaszkietach wyglądają tak uroczo:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale się uśmiałam. Podejrzewam że jednak Wam i Panu chyba do śmiechu nie było. Cudny ten Wasz synuś. buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Niezłe :-) Mój mąż też się uśmiał, jak mu to opowiedziałam :-))))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...