poniedziałek, 6 września 2010

Buty

Jaś zdecydowanie nie akceptuje mnie za kierownicą. O ile w innych sytuacjach uśmiech prawie nie schodzi mu z twarzy, o tyle w samochodzie marszczy czoło i przygląda mi się z przyganą. Przez cały czas, dopóki się nie zatrzymamy. Nie wiem na ile jest to niechęć do kobiet za kierownicą w ogóle, a na ile sprawa indywidualna.


Te buty przypominają mi Pana od filozofii z czasów licealnych. Pan od filozofii nosił takie same tylko całe w kolorze brązowym. Całość dopełniały rozciągnięte swetry w kolorach płodów ziemi.
Moje dzieci nie mają szans na taką stylizację, za szybko rosną i swetry nie zdążą się rozciągnąć.
Chyba, że kupowałabym już rozciągnięte.


Sobota na Nowym Świecie.

6 komentarzy:

  1. ale super te buciki!

    (dziękuję za komplement i uznanie)

    pozdrawiam ciepło w ten zimny dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Te buciki mi się bardzo podobają, ale rozciągnięte swetry już nie.
    Ze zgrozą się zastanawiam, jak mogłam w takich swetrach chodzić jako nastolatka, skoro one nawet teraz, wyszperane z przepastnych szaf babcinych, są na mnie o wiele za duże.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kiedyś miałam podobne buty :D
    A w takim swetrze jak opisujesz też chodziłam, za czasów kiedy nic w sklepach nie było, a ja byłam w podstawówce :-o

    OdpowiedzUsuń
  4. Buty słodkie dla malucha:) Dla starszego pana - hmmmm:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam ze swetrami problem zupełnie odwrotny - wszystkie mi się w praniu kurczą. Hubert podejrzewa nawet, że celowo, bo potem jego swetry są dobre na mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudne buty, cudne zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...