wtorek, 3 sierpnia 2010

Rodzinny portret w sepii

W niedzielę na obiedzie u dziadków Michał spotkał się ze swoim starszym o dwa miesiące kuzynem ze Szwecji. Jeśli mamy być wierni faktom, to Michał nie jest kuzynem, a wujkiem chłopca. Ale to jeszcze nie jest najgorsze. Najgorsze jest to, że Hubert jest jego stryjecznym dziadkiem, a co za tym idzie - ja jestem stryjeczną babką. Szkoda, że nie ma mnie na żadnym zdjęciu, bo nie trzeba by postarzać.
Chłopcy szybko znaleźli wspólny język, rozumieli się bez słów, chociaż zdawało mi się, że Michał gaworzył nawet bardziej po szwedzku niż po polsku.

Do sepii bardziej pasuje ramka wyglądająca jak przycięta nożyczkami w ozdobne ząbki, ale nie mogłam nigdzie znaleźć takiej, która objęłaby wszystkie zdjęcia naraz, a nie chciało mi się bawić w pojedyncze obrabianie.


Wielokrotnie zastanawialam się, dlaczego w programach graficznych do postarzania zdjęć są plamy po kawie i byłam zdania, że takie plamy raczej szpecą zdjęcie niż dają dobry efekt. Dopóki nie otworzyłam u dziadków szuflady wypchanej starymi zdjęciami i nie zobaczyłam, że nie ma w nim ani jednego, które nie byłoby poplamione kawą!

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...